18.12.2018.
Start arrow Publicystyka arrow EWA KUREK ATAKUJE PRAWDĘ HISTORYCZNĄ
EWA KUREK ATAKUJE PRAWDĘ HISTORYCZNĄ Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 4
KiepskiŚwietny 
Autor: Aleksander Szumanski   
13.10.2014.

    Dr Ewa Kurek

 

    O POZIOM I KULTURĘ DYSKUSJI

 

    Sztukę prowadzenia dyskusji i dochodzenia do prawdy przez ukazywanie sprzeczności w sposobie myślenia rozmówcy lub przez obalanie zaprzeczeń dowodzonych tez, w starożytności i średniowieczu określano mianem dialektyki (Sokrates, Platon, Arystoteles, Abelard). Jeśli mianem dialektyki określimy głos Aleksandra Szumańskiego krytykujący polemikę Dawida Wildsteina z Waldemarem Łysiakiem, w której Szumański nazywa Wildsteina “żydowskim dziennikarzem” , to należy stwierdzić, że Szumański, eksponując w tytule krytyki ewentualną narodowość Wildsteina, popełnił pierwszy kardynalny błąd.

    Błąd Szumańskiego polega na tym, że wiedza o korzeniach narodowych Wildsteina ma się nijak do przedmiotu sporu, czyli w żaden sposób nie przyczynia się do obalenia lub potwierdzenia głoszonych przez niego tez na temat stosunków ukraińsko-polskich Anno Domini 2014. Ma się także nijak do rozstrzygnięcia sporu pomiędzy Wildsteinem i Łysiakiem. Bo niby w jaki sposób do obiektywnej prawdy może nas przybliżyć fakt, iż odlegli przodkowie Wildsteina byli Żydami? Wszak w dyskusji nad obecnym stanem stosunków polsko-ukraińskich ewentualni polscy przodkowie Łysiaka i ewentualni żydowscy przodkowie Wildsteina nie są w stanie ukazać nam niezbędne dla prawidłowej dysputy sprzeczności w sposobie myślenia obu panów z prostej przyczyny: zgodnie z naturą przodków, dawno odeszli w zaświaty.

    Popełniony przez Aleksandra Szumańskiego pierwszy kardynalny błąd dowodzi, że autor krytyki stosuje znaną z PRL i stosowaną do dziś w środowiskach postkomunistycznych zasadę, że jeśli brak argumentów merytorycznych, zawsze można powiedzieć lub napisać, że adwersarz nie ma racji, bo jest katolikiem, wegetarianinem, żydem lub nosi zielone skarpetki. Dlatego Aleksander Szumański, jeśli chce w przyszłości zabierać głos w jakiejkolwiek dyskusji, winien wpierw przyswoić sobie dobre zasady starożytnej dialektyki, według których dyskusja ma sens tylko wtedy, gdy ma charakter merytoryczny, czyli dotyczy ściśle rozstrzyganej kwestii.

    Nazwanie Dawida Wildsteina „żydowskim dziennikarzem” odsłania także inne braki wiedzy Aleksandra Szumańskiego. Wytaczając najcięższe armaty, trzeba przypomnieć autorowi krytyki, że Feliks Dzierżyński był Polakiem, zaś Berek Joselewicz był Żydem. Co zrobił ze swą polskością Feliks Dzierżyński, wie każdy – o tym, że pułkownik Berek Joselewicz oddał za Polskę swe żydowskie życie, Aleksander Szumański zapewne nie wie lub wiedzieć nie chce. Przywołanie pamięci Dzierżyńskiego i Joselewicza winno przypomnieć, że od kiedy sięga polska pamięć historyczna, to nie płynąca w żyłach krew decydowała o obywatelstwie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, lecz uczynki względem niej konkretnego człowieka. Nie znam dalekich przodków Dawida Wildsteina – wiem natomiast, że jego ojciec Bronisław Wildstein zachował się w czasach komunizmu przyzwoicie. O postawie pana Aleksandra Szumańskiego w tamtych czasach wiedzy nie posiadam.

    Na pozór nazwanie kogoś żydowskim lub polskim dziennikarzem nie jest obrazą. Nie jest wszak obrazą być Polakiem, Żydem, Chińczykiem itd. Aleksander Szumański doskonale jednak wie, że w Polsce – ze względu na fakt znaczącego udziału polskich Żydów w kreowaniu i rozpowszechnianiu po 1944 roku medialnych kłamstw – nazwanie kogoś żydowskim dziennikarzem oznacza bezprawne i nie oparte na faktach dyskredytowanie osiągnięć zawodowych i sprowadzenie dyskusji na manowce oraz poziom uwłaczający godności szanujących się ludzi pióra.

    W kwestii stosunków polsko-ukraińskich, logika faktów dowodzi, że racja leży po stronie Dawida Wildsteina. Dlatego, iż ten rzekomo „żydowski dziennikarz” – w odróżnieniu od przydającego sobie miano „polskiego dziennikarza” Aleksandra Szumańskiego i polskiego pisarza Waldemara Łysiaka – doskonale rozumie otaczającą nas rzeczywistość w sensie długiego historycznego trwania (obowiązku kontynuacji jagiellońskiej koncepcji polityki wschodniej) oraz bieżących wydarzeń (marginalnego wymiaru 2% poparcia dla ukraińskiego Prawego Sektora). Rozumie także, że podsycanie nienawiści pomiędzy Polakami i Ukraińcami leży dziś i zawsze leżało jedynie w interesie Rosji. Publikacje Aleksandra Szumańskiego i Waldemara Łysiaka dowodzą natomiast, że bardziej sobie cenią „mądrość” Putina niż mądrość Jagiellonów: królów Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. W tej sytuacji reszcie myślących Polaków nie pozostaje nic innego, jak wspierać „żydowskiego dziennikarza” Dawida Wildsteina. O przyszłości Polski zadecyduje bowiem nie płynąca w żyłach krew naszych przodków, lecz roztropność i mądrość każdego z nas.

 

    Opublikowano w “Warszawskiej Gazecie”

    Odpowiedz          

        Jonasz

        13 października 2014 o 08:35  (Edytuj)        

 

        Pani Kurek dużo wie na temat Żydów, ale to nie daje jej prawa do tego typu ocen. Np gdyby ktoś napisał: ” …polski dziennikarz itd….” to byłby antypolonitą !? Przecież to tylko standardowa informacja o autorze – dziwne, ze takie rzeczy trzeba niektórym tłumaczyć. Tego typu stwierdzenia są żenujące i z gruntu fałszywe. Kiedyś słuchałem prelekcji pani Kurek i jej reakcji na zadane pytanie o mordzie w Jedwabnym i prowokacji kieleckiej. Pani Kurek powiedziała, że ona jako historyk się tym nie zajmujechociaż nie omieszkała bąknąć coś o kilku tysiącach ofiar słynnej na cały świat stodoły co jak już dawno wiadomo było żydowskim fałszem. I tu zapaliło mi się czerwone światełko: Czy można zajmować się stosunkami polsko-żydowskimi bez Jedwabnego i Kielc ?

        Odpowiedz      

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Copyright © 2018 . All rights reserved