27.05.2019.
Start arrow Poezja
Poezja
DZIADZIE I BABCIE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
14.02.2014.

Dziadzie i babcie

 

 

Klawe dziadki mają

 

Wszechtuzy wspaniałe

 

Jeden był w wehrmachcie

 

A drugi w zapale

 

Do ubecji wkroczył

 

Jak rezun wytrwale

 

Po małżonkę sięgnął

 

No i po kawale

 

Z tego dziadzia zuch

 

Bo mu Janek było

 

W bezpiekę się wrodził

 

Wszak było nie było

 

A być tak musiało

 

Skoro do żeniaczki

 

Zezwalał wyłącznie

 

Urząd bezpieczniacki

 

Lecz nie tylko dziadzie

 

Tuzy wyśmienite

 

Posiadają babki

 

W bezpiece obyte

 

Co jeden podpatrzył

 

Drugi mu odpowie

 

Że dziadzie i babcie

 

Pezetpeerowie

 

Mamusi – tatusi

 

Jest też lista cała

 

Tak jak u wildsteina

 

Co grzebał po jajach

 

I ze strachu ino

 

Zdjęli mu audycję

 

Bo może opisać

 

Pewną damę w liście

 

 

Refren

 

 

Hu! Ha! Hejże ha!

 

To rodzinka twa

 

Klawo zapisana

 

Dobrze że nie ma!

 

 

Nie ma nie ma jak w Ukr-Polu

 

Na zachodniej Ukrainie

 

Tato osiem lat miał siedzieć

 

Do końca miał tyle

 

Aż tu przyszło wyzwolenie

 

Siedemnasty września

 

I mamusia radowała

 

Się z krasnoarmiejca

 

Potem wszystko opisała

 

W książce historycznej

 

Że Polacy to gangrena

 

Te świnie nieczyste

 

 

Wierszyka nie chciała

 

Zamieścić rodzima

 

Gazetka Przecwana

 

W łajnie mocowana

 

                        Aleksander Szumański

 

 

 

 
OSTATNIA NARZECZONA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
09.02.2014.
Czytaj całość
 
MÓZGI NAPEŁNIAM Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 2
Autor: Aleksander Szumanski   
12.01.2014.
Czytaj całość
 
WYDANIE DRUGIE POSZERZONE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
Autor: Aleksander Szumanski   
23.11.2013.
Czytaj całość
 
PŁYNNA MGŁA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
23.11.2013.

PŁYNNA MGŁA

I znowu przyszła
W płynnej szacie
I już nie wyszła
Wniebowzięta

A ja już wiszę na krawacie
W tę noc przeklętą
Serca me bicie spowolniła
Jak łaską niebios wydymioną
A potem ze mną wódkę piła
W to nasze szczęście zespolone
Po drodze było prochów kilka
Pół litra i...
Mam oczy wilka
Gdzieś mi zapodział się widelec
Z łyżką do butów z górnej półki
I znowu jestem jak wisielec
I z wódką kaca mam do spółki
Włożę na głowę jakieś czako
Bo w skroń mi walą jarzma młoty
I walę kity byle jako
W dowodzie swoich bzdur głupoty
Lampa pijana w przedpokoju
Nie wytrzeźwiała od tygodnia
Jakieś zmazaki w białym stroju
I bilardowe kule ognia
I znowu bębny w głowę tłuką
Dobosz popija w dym z doboszem
Może mi wreszcie głowę stłuką
Która już stała się kaloszem
W łazience łażą karaluchy
Czasami jeden, zwykle dwa
To jest władymir z mendą bronkiem
Co już nie pije ino chla
Nad wanną wiszą zdechłe muchy
A z kranów płynie wódą mgła
W smoleńsku była tez na niby
Władymyr mówił mgła to ja
Tam gdzie leżały dwa dywany
Przegniłe klepki zęby szczerzą
Już tydzień leżę w dym pijany
A na mnie spite kołdry leżą
Gdzieś mi zapodział się prezydent
Leżał wraz ze mną w górnej półce
Durny zszetyniał po tej wódce
Gdy śpiewał refren lud tak chce
Kace zmieniają się wciąż w glątwy
Nad nimi też wódczana ciecz
Jestem pijany tydzień piąty
Picie to jednak fajna rzecz
Raz przyszła do mnie wańka wstańka
Także urżnięta była w kloc
Ta życiorysu wycinanka
Zmieniona w swój pijany los
I płyną muchy po futrynie
Są z pająkami za pan brat
Pijaka życie nie zaginie
Gdy wódą jest weselny swat
Wokół Polaczki same głupki
Niedługo będą same trupki
I tak się przecież nie wywiną
Polak być może tylko świnią
Mówią zawiśnie całe trio
O to kaczorom właśnie szło
Znów serce tłucze, nie przestaje
Jak wiewiór jakiś w dziwnej klacie
Piskami jęczą kół tramwaje
I znowu rzygam w snu kloace
Może się cały wyrzygowię
A może tylko odrobinę
Może się zmienię w mrówki mrowie
I się powieszę na drabinie
Jak długo piję
Sam już nie wiem
Jak długo żyję
Nie wiadomo
Ale najchętniej bym popijał
Z kazikiem kucem na balkonie
Wczoraj tu stały trzy butelki
Fabrycznie plombą lakowane
Dzisiaj też stoją, ale puste
Może je wypił ktoś przez ścianę
A może ściana się przelękła
/ Ściana nie może być pijana /
I tak przede mną czule zgięta
Jakby kochanka zapomniana
I nagle stałem się odważny
Wypiwszy swoje cztery piwa
Potem zasnąłem niewyraźnie
Gdy bujak się z przerwami kiwał
I znowu noc ma zarzygana
Miast snu to tańce tańczą w głowie
I znowu róża w sztok zalana
Pijane ryczy pogotowie
Do tańca panią dziś zapraszam
Lecz zapodziały się gdzieś gacie
Więc nowych gości dziś nie spraszam
Wiszę już przecież na krawacie.

 

 
ŻOŁNIERZE WYKLĘCI WIERSZ Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 4
Autor: Aleksander Szumanski   
09.11.2013.

ŻOŁNIERZE

 

Oni żyją i żyć będą

Otworzyli polskie wrota

Im Ojczyzną była ziemia

Polskie gaje polskie sioła

 

Tu ich matka narodziła

Tu mówili swe pacierze

W kogo wierzysz

W Polskę wierzę

 

W takt mazurka tak śpiewali

Po to matka mnie zrodziła

Przecież życie jestem winien

U stóp Matki Boga Syna

 

I modlimy się jak co dzień

O te rzeki miasta wioski

O ten jeden uśmiech zginąć

Polski Żołnierz

Żołnierz Polski

 

Aleksander Szumański 1 marca 2012 roku

 

 

 

 

tagi:

 żołni
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 21 - 30 z 137
 
Copyright © 2019 . All rights reserved