16.04.2014.
Start arrow Publicystyka
Publicystyka
KRAKOWSKIE PIÓRA WSPÓŁCZESNY TRADYCJONALISTA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
16.06.2012.

Umieszczam na swoim blogu

niepoprawni.pl/blogs/aleszumm recenzję książki za zgodą autora recenzji.

 

JERZY KORZEŃ

 

KRAKOWSKIE PIÓRA

 

WSPÓŁCZESNY TRADYCJONALISTA

 

 Niepokój budzi się zawsze, gdy współczesny autor, poeta i publicysta, z początkiem XXI wieku w swojej twórczości chce „dać świadectwo prawdzie” o martyrologii narodu polskiego w czasie II wojny światowej. Bo cała, albo prawie cała prawda o tamtych czasach została już przed nami odkryta, ma więc żesz prawo autor jeszcze raz odkrywać na nowo znane fakty?

 

Okazało się, że ma takie prawo!

 

Udowodnił to polski poeta i niezależny publicysta w swojej ostatnio wydanej książce „Adam Macedoński i Aleksander Szumański z siedmiu pagórków fiesolskich”. Patrząc na tę książkę ze stanowiska krytycznego uważam, iż stanowi ona w formie klasyczną konstrukcję , z prologiem i epilogiem. Zgodnie z zapowiedzią tytułu, jest to książka starająca się przybliżyć czytelnikowi Lwów, jego piękno i gehennę mieszkańców po tragicznym 17 września 1939 roku.

 

Celem książki jest ocalenie od zapomnienia i przybliżenie czytelnikowi  utracone miasto Semper Fidelis, jego historię i urok miasta położonego na siedmiu wzgórzach, jak i historię ludobójstwa narodu polskiego i mniejszości narodowych zamieszkałych w granicach II Rzeczypospolitej, nie tylko w czasie trwania II wojny światowej, ale również po jej zakończeniu, przez pięćdziesięciolecie niewoli bolszewickiej i okupację hitlerowską.

 

Z zadziwieniem czyta się tę książkę. W prologu stanowiącym relację z przeżyć lwowskich mieszkańców, zaproszonych gości, na spotkanie w klubie „Gazety Polskiej” związanym z dniem 17 września 1939 roku autor roztacza przed czytelnikami autentyczne doznania i przeżycia ówczesnych dziesięciolatków, w tym i własne związane z dramaturgią tamtych dni. Jakże inaczej można ocenić wizytę autora w lwowskich Brygidkach w 1941 roku, gdy na ścianach otaczających podworzec więzienny zobaczył krew zmieszaną z mózgami.

 

Książka ta stanowi nie tylko dokument historyczny, ale też wskrzesza zapominany lwowski folklor, przeplatany cytatami bałakowymi Jerzego Janickiego z jego „Krakidałów”, jak i poezją bałakową autora.

 

Godne uwagi są wiersze Adama Macedońskiego i jego grafiki pomieszczane na słynnej ostatniej stronie tygodnika „Przekrój” w towarzystwie takich twórców, jak Konstanty Ildefons Gałczyński, czy Ludwik Jerzy Kern.

 

Ze szczególną starannością autor przypomniał Dramat Katyński, jako, iż bohater książki Adam Macedoński jest współzałożycielem Instytutu Katyńskiego powstałego w roku 1978.

 

Mało znane epizody współpracy ludobójców bolszewickich i hitlerowskich dotyczące przygotowania do zbrodni katyńskiej autor dokumentuje historycznie. Ukrywanie zbrodni przez stronę sowiecką, a potem utajnienie śledztwa wskazuje na współpracę Gestapo i NKWD. Autor przypomina iż podstawą współpracy Gestapo i NKWD była tajna umowa z 28 września 1939 roku zobowiązująca III Rzeszę i ZSRS do wspólnego zwalczania wszelkich form polskiego ruch oporu wobec okupacji. Zgodnie z tym porozumieniem Gestapo i NKWD przeprowadziły kilka konferencji w Zakopanem, Krakowie i Lwowie.

Prof. George Watson z Uniwersytetu w Cambridge uważa, iż o losie polskich jeńców wojennych kampanii 1939 roku postanowiono na jednej z tych konferencji w Krakowie – przekazuje autor.  

 

Książka szeroko omawia działalność konspiracyjną Adama Macedońskiego w okresie PRL, jak również jego dramaturgię w obronie krzyża w Nowej Hucie.

 

Ludobójstwo dokonane przez bandy OUN-UPA Na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej omawia autor przenosząc czytelników do Zamku Królewskiego, gdzie Adam Macedoński w dniu 14 czerwca 2011 roku otrzymał nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej. W tym dniu Kustoszami Pamięci Narodowej zostali Ewa Siemaszko i jej ojciec Władysław Siemaszko – dokumentaliści ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Południowo Wschodnich. Podczas uroczystości zaapelowali oni do władz państwowych i samorządowych o nieprzemilczanie tych tragicznych wydarzeń, jak  miało to miejsce w czasach PRL w odniesieniu do zbrodni katyńskiej.

 

Inicjatorem nagrody Kustosz Pamięci Narodowej był prof. Janusz Kurtyka, a w poprzednim okresie nagrodę tę otrzymał m.in. kapelan Solidarności ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski.

 

Autor podaje:

 

„[…]ze szczególnym okrucieństwem mordowali nacjonaliści ukraińscy OUN-UPA dzieci: rozdzierali nóżki z morderczym hasłem – „tyś polski orzeł”, rozdzierali usta z hasłem: „Polska od morza do morza”, żywym dzieciom wyrywali kończyny, języki, wykłuwali oczy, tak umęczone wbijali na widły, rąbali siekierami, przecinali na pół piłami, rozpruwali brzuchy, wydłubywali oczy, wrzucali je do studzien, bili aż do zabicia, krzyżowali na otwartych drzwiach, gwałcili i obcinali genitalia, nie mówiąc o masowych rabunkach. Dzieci patrzyły na kaźń rodziców, rodzice na mękę swoich dzieci[…]”.

 

Na książkę należy spojrzeć jako na „wymiar osobisty” jej autora. Ów „wymiar osobisty” jest tutaj jednak niczym innym jak autobiografią wewnętrznych przeżyć, doznań i przemyśleń twórcy. Tym bardziej autentycznych, że wydarzenia tamtych dni dotknęły go bezpośrednio. Jego ojciec docent medycyny na Uniwersytecie Jana Kazimierza został rozstrzelany we Lwowie  przez hitlerowców wraz z grupą polskich intelektualistów. Zważywszy zaś, że Aleksander Szumański debiutował wierszem w 1941 roku na łamach lwowskiego radia ( autor urodził się we Lwowie i tam mieszkał do 1941 roku), te doznania i przeżycia okupacji musiały stać się jego sprawą osobistą. Zawiera ją w książce aż nadto wyraźnie. Gehennę Polaków doznaną od zachodniego i wschodniego najeźdźcy przekłada na własne przeżycia duchowe tamtych wydarzeń. Są więc w książce fragmenty dotyczące obozów koncentracyjnych niemieckich, są potężne fragmenty poświęcone ludobójstwu w Katyniu i ludobójstwu na Kresach Wschodnich II RP dokonanemu przez OUN – UPA.

 

Książka jest wolna od „pamiętnikarstwa”, stanowiąca jedynie opisy i wypowiedzi, nie tylko autorskie.

 

Fragmenty przeżyć własnych Adama Macedońskiego dodają książce powagi i odpowiedniej dawki autentycznego dramatyzmu, co godne jest podkreślenia i co zapewne było głównym zamierzeniem autorskim.

 

Tym bardziej, że autor zamieścił w „Kresowym Serwisie Informacyjnym” w numerach październik 2011 – styczeń 2012  czteroodcinkowy tekst „Adama Macedońskiego nie tylko lwowskie przypadki” stanowiący zapewne punkt wyjścia wydanej publikacji.

 

Należy podkreślić również wartość edukacyjną książki „Adam Macedoński i Aleksander Szumański z siedmiu pagórków fiesolskich”. 

 

Wydawca Jan Rogóż Kraków 2012

Ilustracje z lwowskiej prasy, rok 1910,

oraz z archiwum domowego Adama Macedońskiego i Aleksandra Szumańskiego.

Zdjęcie autora na okładce Galeria Danuty Butler Wiedeń za zezwoleniem autorki.

                                                                                                             Jerzy Korzeń

 

 
UPADEK NAGRODY NOBLA Z HAŃBĄ DOMOWĄ I UBEKAMI W TLE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
13.06.2012.

UPADEK NAGRODY NOBLA Z HAŃBA DOMOWĄ I UBEKAMI W TLE

Od 1901 roku Akademia Szwedzka przyznaje Literacką Nagrodę Nobla.

Akademia Szwedzka jest niezależną instytucją kulturalną. Powstała 5 kwietnia 1786 podczas uroczystości na giełdzie w Sztokholmie. Założona została przez króla Gustawa III w celu rozwijania szwedzkiego języka i szwedzkiej literatury.

Od 1901 roku Akademia Szwedzka przyznaje Literacką Nagrodę Nobla.  Akademii dano motto „Snille och smak” /Talent i Smak /. Akademia jest niezależna finansowo, posiada min. prawa autorskie do dzienników „Post-och Inrikas Tidningar”.  Akademia przyznaje również Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, chemii i Pokojową Nagrodę Nobla.  Podczas ponad dwóch wieków istnienia Szwedzkiej Akademii jej losy zmieniały się.

Chyliła się ku upadkowi, była krytykowana.  U schyłku XVIII wieku jej działalność nawet zawieszono na pewien czas, aby doczekać się pełni rozkwitu na początku XX wieku.

W pamiętnym dla Polski i Polaków dniu 10 grudnia 1905 roku o trzeciej po południu dźwięk fanfar oznajmił początek uroczystości nadania Literackiej Nagrody Nobla wielkiemu polskiemu pisarzowi Henrykowi Sienkiewiczowi.  Otrzymał tę nagrodę za „wybitne osiągnięcia w dziedzinie eposu i rzadko spotykany geniusz, który wcielił w siebie ducha narodu”, jak podkreślono.  Jest ona tym bardziej cenna, iż została przyznana jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, pisarzowi, obywatelowi nieistniejącego Państwa Polskiego.  Gdy Henryk Sienkiewicz otrzymał tę nagrodę nikt nie miał wątpliwości, że trafiła ona w godne ręce Wielkiego Polaka i pisarza.  Odbierając tę nagrodę Henryk Sienkiewicz min. powiedział : „ …zaszczyt ten cenny dla wszystkich.  O ileż jeszcze cenniejszym być musi dla syna Polski! Głoszono Ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że Ona żyje! Głoszono Ją niezdolną do myślenia i pracy, a oto dowód, że działa.  Głoszono Ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!…” Jego wystąpienie było symbolem wiary w odrodzenie Polski wykreślonej z mapy Europy.

W Akademii zasiada 18 osób.  Większość z nich to ludzie pióra, językoznawcy i literaturoznawcy.  Członkowie Akademii spotykają się około 30 razy w roku.  Za każde spotkanie otrzymują symboliczne wynagrodzenie w postaci srebrnych żetonów wartości 100 koron / 50 zł /.  Funkcję członka pełni się dożywotnio.  Zakres obowiązków nie zezwala na jakiekolwiek wywiady, oświadczenia prasowe, odpowiedzi na krytykę, czy wyrażane w różnych formach odpowiedzi na stawiane zarzuty.  Nie istnieje więc żadna forma dyskusji .

Od połowy lat siedemdziesiątych XX w.  istnieją jednak jakieś informacje o złych stosunkach panujących pomiędzy nimi.  Nie żyją oni ze sobą zgodnie, jakby się wydawać mogło.  Precyzyjnie oczywiście nikt tego publicznie nie określił, ale od różnego rodzaju podejrzeń się mnoży.  Akademicy oskarżają się wzajemnie o nadużycia, kłamstwa literackie polegające na nie czytaniu książek przyszłych laureatów, oszustwa, nadużycia i inne nieuczciwości.  Kłócą się nie od dzisiaj, ale zapewne już od 30 lat, a szkopuł w tym, iż nie mogą się ze sobą rozstać, bo krzesła tych, którzy się obrazili i odeszli z Akademii pozostają zajęte do ich śmierci.  Nieuczciwością jest również to, iż nie podano listy wszystkich Akademików którzy odeszli.  Akademia w swojej działalności dopuszcza się więc licznych oszustw i nadużyć zaufania społecznego zarówno w bilansach księgowych, sprawozdaniach ekonomicznych, jak i w wielu innych kwestiach nieujawnionych podała opiniotwórcza gazeta„ Svenska Dagbladet ”.

Podobnie wyraziła się w ostatnim wywiadzie Maria Schottenius szefowa działu kultury dziennika „Dagens Nyheter”, dodając, iż skandal goni skandal.  To jedno koszmarne kłębowisko oszustw, fałszowania dokumentów, intryg, kłamstw i łamania prawa.  Dochodzi więc do różnego rodzaju manipulacji nagrodami Nobla.  W artykule „Jak zgotowano krzyż Narodowi Polskiemu” podano, iż Kahał niemiecki zapłacił 300 tysięcy dolarów amerykańskich za przyznanie Lechowi Wałęsie Nagrody Nobla /źródło Zdzisław Raczkowski „Niezależne Wydawnictwo Internetowe” email raczkowski@aferyprawa.comTen adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

, afery@poczta. fm tel.  691 701 304 /.

Komu tę kwotę wpłacono witryna nie podaje.  Warto przeczytać w tym kontekście również „ Relax ” nr 16 z 20. 04. 1991 Chicago.

Szwedzką Akademię na znak różnego rodzaju protestów opuściło wielu Akademików, obrzucając się wzajemnie błotem.  Do wiadomości publicznej podano jedynie nazwiska członków Akademii którzy ją opuścili.  Są to : KNUT AHNLUND – profesor literatury skandynawskiej, opuścił Akademię w 2004 r. oraz KERSTIN EKMAN I LARS GYLLENSTEN dwaj wybitni pisarze skandynawscy, opuścili Akademię w 1979 roku.  Innych nazwisk nie ujawniono, choć niechybnie nie jedno krzesło w Akademii jest puste.

Kolejnym skandalem nazwano Literacką Nagrodę Nobla dla ELFRIEDE JELINEK.

W pełnym rozpaczy, goryczy i oskarżeń artykule w opiniotwórczym dzienniku „SVENSKA DAGBLADET’ prof. Knut Ahnlund informuje, iż opuszcza Akademię na znak protestu dla przyznania Austriaczce Elfriede Jelinek Literackiej Nagrody Nobla.  Niestety z rocznym opóźnieniem prof. Knut Ahnlund poddaje miażdżącej krytyce decyzję swoich kolegów, którzy najbardziej liczącą się nagrodę literacką przyznali autorce książek pasożytniczych, ubogich w myśli i idee, pozbawionych śladu artystycznej konstrukcji stanowiącej mieszankę pornografii i przemocy.

Poniżenie, upokorzenie, profanacja, oraz obrzydzenie samym sobą, sadyzm i masochizm, to główne tematy w świecie ELFRIEDE JELINEK. Wykluczają one inne aspekty człowieczeństwa i to dlatego jej twórczość jest tak marna i uboga.

Prof. Knut Ahnlund stwierdza, że jurorzy nie mogli czytać książek Jelinek, jak też książek innych laureatów nie czytają.  Zawrzało, na internetowych forach czytelnicy piszą, że nareszcie ktoś odważył się podważyć niezrozumiałe i skandaliczne od wielu już lat decyzje Szwedzkiej Akademii w zakresie literatury.
Zdaniem Marii Schottenius z dziennika „DAGENS NYHETER’ podważona jest od wielu już lat wiarygodność całej Akademii.

W swoim kraju w Austrii JELINEK jest bojkotowana jako FASZYSTKA; która zrujnowała już doszczętnie Literacką Nagrodę Nobla.

Z kolei Brytyjczyk HAROLD PINTER laureat literackiego Nobla twierdzi, iż jego Nobel jest polityczny przyznany za krytykę prezydentury Georga Busha i obronę ludobójcy Miloszevicza.  Zresztą poprzednie noble literackie też są polityczne-twierdzi Harold Pinter.

Ponurą farsę stanowi Literacka Nagroda Nobla Włocha DARIO FO, faszysty, nie pisarza, podrzędnego objazdowego aktora. Wsławił się min. ubieganiem się o wolność dla terrorystów z włoskich więzień.
Zapytany co sądzi o twórczości Wisławy Szymborskiej odpowiedział: „Lubię ją, mile się upija”.
Najczęstsze pytania kierowane pod adresem Akademii, to dlaczego dopiero dzisiaj odkrywa się skandale, dlaczego tyle lat milczano, kto jest za to odpowiedzialny, ile kosztuje Literacka Nagroda Nobla, komu się płaci, ile biorą opłacani tłumacze, jak się z nimi kontaktować, dlaczego przestępcy nie są ścigani prawem, co na to odpowiedzialne władze etc.

Prawdopodobnie nikt nie otrzyma odpowiedzi na zadawane pytania, ale jedno jest pewne – LITERACKA NAGRODA NOBLA PRZESTAŁA PRESTIŻOWO FUNKCJONOWAĆ OD WIELU LAT.  NIE STANOWI WIĘC ŻADNEJ PRESTIŻOWEJ NAGRODY, ZOSTAŁA SPROWADZONA DO PARTERU, A WARTOŚĆ MA JEDYNIE MILION DOLARÓW DLA LAUREATA I TO WCALE NIE TAKIE PEWNE CZY W TEJ urzędowej kwocie.

Z Polaków Literacka Nagrodę Nobla przed II wojną światową otrzymał jeszcze Władysław Reymont w 1924 roku.
Dwukrotną laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki/ 1903 r. / i w dziedzinie chemii / 1911 r. / została nasza rodaczka Maria Curie Skłodowska.

Po II wojnie światowej Literacką Nagrodę Nobla otrzymał Czesław Miłosz
w 1980 r., później zaś bo w 1996 r. nagrodę tę uzyskała nasza rodaczka Wisława Szymborska.

Przyjmując opisane skandale w Szwedzkiej Akademii za fakty mało znane polskiej opinii publicznej, należy przyjąć, że owe nagrody literackie przyznane po II wojnie światowej nie mogą dorównywać swym prestiżem nagrodzie sienkiewiczowskiej, czy reymontowskiej.  No cóż, czasy nie te, ani polskość nie ta.

Pragnąłbym podzielić się z Państwem własnym spojrzeniem na sylwetkę literacką i osobistą naszego noblisty Czesława Miłosza.  I tu na wstępie rodzi się pytanie, czy aby na pewno naszego noblisty? Czesław Miłosz nie jest i nigdy nie był „ polski ”…Litwin polskojęzyczny – pisze prof. Andrzej Romanowski.  Zaś prof. Jacek Trznadel słyszał wypowiedź Czesława Miłosza w radiu francuskim po nastaniu stanu wojennego w Polsce, iż uważa się za Litwina piszącego po polsku.  Widocznie Czesław Miłosz po śmierci zmienił zdanie co do swojej przynależności narodowej, skoro największe polskie autorytety zdecydowały się pochować go w Panteonie Narodowym.

Nie chciałbym być traktowany przez Państwa jako występujący „ex cathedra”, ale istnieją jeszcze inne możliwości – dyskusji, czyli listy do redakcji, lub pocztą elektroniczną, nawet osobistą aszumanski@wp.plTen adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

/ a sprawa nie jest błaha.  Zawsze odpowiem, możemy więc porozmawiać.  Cofnijmy się w dawne lata trzydzieste ub. wieku. Z początkiem lat 30-tych Czesław Miłosz związał się w Wilnie z komunistyczną organizacją młodzieży akademickiej „Front”. Wówczas powstało pismo wileńskie „Słowo” z periodycznym dodatkiem „Żagary”.

„Żagary” redagowali, pisząc w nich równocześnie felietony, artykuły, czy eseje, wyłącznie komunistyczne, min. Jerzy Putrament, Czesław Miłosz, Stefan Jędrychowski, Jerzy Sztachelski, piewcy stalinizmu i późniejsi dygnitarze komunistyczni.

Kierownictwu „Frontu” za udział w t. zw. Lewicy Akademickiej, będącej ekspozyturą sowieckich służb specjalnych, wytoczono proces sądowy. I tu upada pierwszy mit w „historii literatury” o istnieniu jakiejś formacji literackiej, czy grupy poetyckiej „Żagary”, którą miał założyć Czesław Miłosz, do odejścia w 2004 roku traktowany jako ostatni żagarysta. Jaki żagarysta ?

Stawiam takie pytanie tym historykom literatury, którzy zapewne na bolszewickie zamówienie opowiedzieli bajeczkę o Dziadku Mrozie. Prosiłbym o odpowiedzi historyków literatury co sądzą o twórczości antypolskiej Czesława Miłosza , Panów Profesorów Jana Błońskiego, Aleksandra Fiuta, czy Teresę Walas, ale nie wykrętami służalczymi jak uczynili to w skandalicznych wypowiedziach Na Skałce w Krakowie w dniu pogrzebu poety 24 sierpnia 2004 roku.

Niech wytłumaczą publicznie treść swoich książek o alergii na polskość noblisty np. ”Moment wieczny” prof. Aleksandra Fiuta.  Niech raczej p. prof. Jan Błoński odpowie publicznie dlaczego nie poddał się lustracji z racji swojej obecności na liście Wildsteina.

Dlaczego Pan Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Ziejka napisał w sposób niegodny nazywania go ekscelencją w mediach serwilistycznych / krakowski „ Dziennik Polski „ / o przeciwnikach antypolskiej twórczości noblisty, zamiast przedtem zlustrować swoją obecność na liście Wildsteina.
Dla ułatwienia Panom Profesorom lustracji, podaję numery identyfikacyjne Instytutu Pamięci Narodowej:
Prof. Franciszek Ziejka – IPN BU 001043/280 Prof. Jan Błoński – IPN BU 00612/692
Owe „Żagary” były zwykłą jaczejką bolszewicką w Wilnie z Jerzym Putramentem agentem kremlowskim na czele.
Okres wileński zaowocował jeszcze pracą Czesława Miłosza w radiu wileńskim, ale niedługo, ponieważ został zwolniony za agitki komunistyczne. Min. powiedział, że Polskę należy przyłączyć do Związku Radzieckiego. W podobny sposób wypowiadał się niejednokrotnie, raz w obecności Zbigniewa Herberta w dworku Jerzego Turowicza w Gosławicach, dodatkowo nazywając AK-owców bandytami. Z radia wileńskiego został zwolniony. Przeglądając stronę internetową Czesława Miłosza prowadzoną przez oficynę ”Znak”nie wiele można się dowiedzieć. Ta strona to jest robienie z tata wariata, a z mamy panoramy, jak mówiono u nas we Lwowie.
Po wkroczeniu sowietów do Lwowa we wrześniu 1939 r. powstała gazeta „Czerwony Sztandar” zwykła tzw. agitka wojskowa w randze dziennika , przez lwowian zwana machorką, ponieważ miała wiele stron, przeważnie przemówień dygnitarzy komunistycznych i doskonale służyła na skręty z machorki kupowanej od sołdatów za kilka kopiejek.

W „Czerwonym Sztandarze” pisali pisarze kolaboranci , a to Aleksander Wat, Adam Ważyk, Leon Pasternak, Tadeusz Żeleński-Boy, Stanisław Jerzy Lec , Władysław Gomułka, Jerzy Borejsza Goldberg, Jacek Goldberg Różański – kat U. B. , Julia Brystygierowa kat NKWD w stopniu pułkownika NKWD, Czesław Miłosz, Władysław Broniewski, Hilary Minc, Edward Ochab, Jerzy Putrament i inni kolaboranci. Długo by trzeba wyliczać późniejsze komunistyczne funkcje każdego z nich w tzw. Polsce Ludowej.

Tymczasem w Kujbyszewie i w Moskwie na polecenie Stalina powstały przygotowania do kolejnej mordowni NKWD we Lwowie. Polecenie od Stalina otrzymali politrucy najbardziej zaufani, Julia Brystygierowa zwana „Krwawą Luną” i Wanda Wasilewska.

Zasadnicza jaczejka bolszewicka miała za zadanie stworzenie pod szyldem literackim indokrynacji na modłę sowiecką przede wszystkim inteligencji i „pierekowkę dusz” Stworzono więc wzorcową placówkę NKWD. Placówka otrzymała nazwę „Nowe Widnokręgi”.  Redakcja, czyli miejsce przesłuchań początkowo znajdowało się przy ul. Pełczyńskiej, ale krzyki przesłuchiwanych rozchodziły się, przeniesiono więc redakcję w ustronne miejsce przy ul . Jagellońskiej 4 / tam mieszkałem / było tam cicho, tylko ja słyszałem jakieś jęki, po powrocie ze szkoły. Przypuszczam, iż przesłuchiwania odbywały się w różnych mieszkaniach prywatnych, więźniów trzymano na Zamarstynowie, w Brygidkach lub na Łąckiego.

Redaktorem Naczelnym „Nowych Widnokręgów” została Wanda Wasilewska z polecenia Jozefa Stalina.

Zespół tworzyli ponadto Julia Brystygierowa pułkownik NKWD, Jerzy Borejsza, Jerzy Putrament, Czesław Miłosz, Adam Ważyk, Julian Przyboś, Tadeusz Boy Żeleński / , ale również i tacy tytani powojennego terroru jak Roman Zambrowski, Stefan Jędrychowski, Edward Ochab, Hilary Minc, Włodzimierz Sokorski i inni. Do współpracy nie przystąpił min. Władysław Broniewski; tłumacząc, iż on jest do pisania, a nie do przesłuchiwania i może z kolegami pójść na wódkę, wg. Jalu Kurka Broniewski za tę wypowiedź został aresztowany na krótko.

W tej katowni NKWD zwanej „Nowe Widnokręgi”, gdzie wydawano również agitki literackie ukazujące się periodycznie czołową rolę w randze pułkownika NKWD jako oficer polityczny odgrywała Julia Brystygierowa zwana „Krwawą Luną”. Działała wspólnie i w porozumieniu z Józefem Stalinem i jego pełnomocnikiem Wandą Wasilewską.

Julia Brystygier ur. w Stryju obok Lwowa w 1902 roku miała za sobą już wieloletnią pracę przesłuchującej w różnych kaźniach stalinowskich na terenach Związku Radzieckiego, późniejszy oficer komunistycznej służby bezpieczeństwa w Polsce Ludowej, wieloletni dyrektor Departamentu V Min. Bezp. Publ. min. do spraw inwigilacji Kościoła katolickiego w Polsce. To właśnie ona inwigilowała kard. Stefana Wyszyńskiego doprowadzając do jego aresztowania. Prywatnie żona działacza syjonistycznego Natana Brystygiera.

Brystygierowa we Lwowie zorganizowała t. zw. Komitet Więźniów Politycznych i przy jego pomocy rozpoczęto liczne aresztowania głównie wśród inteligencji i duchownych. Brała udział w walce z Kościołem Katolickim w Polsce.
Brystygierowa w „Nowych Widnokręgach” nadzorowała pierwszy etap śledztwa, osobiście katowała zatrzymanych, miała własne wyrafinowane metody znęcania się nad nimi. Była określana jako zbrodnicze monstrum, przewyższające okrucieństwem hitlerowskie dozorczynie z niemieckich obozów koncentracyjnych. ”Wsławiła” się przesłuchiwaniem mężczyzn. Np. jeden z działaczy PSL SZAFARZYŃSKI kolegom w celi relacjonował, że maltretowany przez „Krwawą Lunę” genitalia wkładane miał przez nią do szuflady, która zatrzaskiwała.  Jądra miał na wysokości kolan, bity był do nieprzytomności, wkrótce zmarł.
Po rozpoczęciu wojny niemiecko sowieckiej Czesław Miłosz przeniósł się na Litwę, gdzie przyjął obywatelstwo litewskie.
Litwa kolaborowała z hitlerowcami, zapewne żyło się dużo łatwiej na Litwie niż w okupowanej Polsce.
Wraz z Jerzym Putramentem Czesław Miłosz w 1945 roku przeniósł się do Paryża obejmując w Ambasadzie Polskiej w Paryżu funkcję atache kulturalnego.

Jerzy Putrament został ambasadorem Polski Ludowej we Francji. Jest rzeczą oczywistą, iż takie stanowiska mogli obejmować jedynie politrucy, sprawdzeni reżimowcy.

W latach 1950-51 przebywałem w miejscowości Valance położonej na południu Francji. W miejscowych warsztatach, wśród licznej Polonii uczyłem się zegarmistrzostwa. Miałem w owym czasie szerokie kontakty z Polonią Paryża, Lyonu, Lille, Strasburga, Metzu i Valance. Ubiegałem się o paszport i wizę do kraju. Było to niebywale trudne uzyskać status repatrianta. W IRO/Międzynarodowa Organizacja Uchodźców/ Paryż, rue de Copernic/ dowiedziałem się poufnie, że w Ambasadzie Polskiej w Paryżu można uzyskać zapomogę i ubiegać się o paszport z wizą powrotną do kraju. Wszyscy Polacy wiedzieli, że w Ambasadzie Polskiej w Paryżu działa placówka Urzędu Bezpieczeństwa. Miałem umówione spotkanie z p. Jerzym Putramentem, ponieważ wyłącznie z jego decyzji mogłem uzyskać paszport i wizę.

W owym okresie częściowo mieszkałem pod mostem nad Sekwaną, częściowo w przytułku Francuskiego Czerwonego Krzyża na Quid de Valmy. Był to miesiąc luty 1951. Udałem się na umówione spotkanie z p. Putramentem. Sekretarka widząc brudasa bez płaszcza, skierowała mnie do p. Miłosza, ponieważ tylko on przyznaje zapomogi i przeprowadza wstępne rozmowy. Niech pan idzie, skorzysta pan wiele, zachęcała.  Ja jednak byłem uprzedzony o treści rozmów agitujących do współpracy, ale bez paszportu.

Poczekałem więc na p. Putramenta, który zaproponował mi 10 tys. starych franków miesięcznie, koszulę, sweter, ekwiwalent za deputat węglowy, czapkę, rękawiczki i szalik , co 2 mieniące obowiązkowe stawiennictwo w Ambasadzie, kontakt ze nim lub z p. Miłoszem , bilety z Valance na koszt Ambasady.

Skoro wyrażę chęć pozostania w Paryżu to oferuje mi mieszkanie na warunkach hotelowych przy 88 rue de la Mare w Paryżu.  Gdy oznajmiłem mu , że jestem zainteresowany jedynie paszportem i wizą powrotną do kraju, zapytał, czy jestem członkiem ZMP i czy przed wyjazdem z Polski radziłem się swojego przewodniczącego, czy mogę wyjechać nielegalnie, poczym wyszedł z pokoju.  W środowisku polonijnym na ogół wiedziano o placówce UB w Ambasadzie, ale podobno zdarzały się przypadki udzielania statusu repatrianta w zamian za współpracę w kraju.
Ogólnie znane były postaci panów Jerzego Putramenta i Czesława Miłosza, chociaż raz czy dwa słyszałem nazwisko CHODAKIEWICZ, uwiecznione w wierszu o Miłoszu przez Zbigniewa Herberta, o czym niżej.

My Polacy bardzo cenimy sobie twórczość naszych pisarzy, szczególnie za budowanie wartości narodowych i duchowych – zwłaszcza w okresach, gdy naród przeżywa tragedie.

Nie posiada tych walorów patriotycznych twórczość Litwina Czesława Miłosz, a do polskości i Polski już od młodych lat rozwijała się w nim nienawiść i agenturalna służalczość komunizmowi.

Czesław Miłosz otrzymał Literacką Nagrodę Nobla w 1980 r. która była oczywistym spektakularnym pociągnięciem politycznym wymierzonym w polską rację stanu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i z biegiem czasu okazała się pociągnięciem całkowicie chybionym. W wygłoszonym przemówieniu noblowskim wyraził się : „…język polski jest bełkotliwy, a literatura polska nieprzetłumaczalna…”

O Polsce tyle i tylko tyle powiedział noblista. Ataki na polskość i katolicyzm w twórczości Czesława Miłosza są ogólnie znane i niejednokrotnie publikowane/ moje publikacje Iskry.pl „Prawda o nobliście”, Dziennik Związkowy Chicago 20-22 grudnia 2002, Cios w Polskę Kurier Codzienny Chicago 10-12 września 2004.  „ Alergia na polskość” „

Alergia na polskość „ Nasza Polska ” wrzesień 2002 r. , oraz inne. Należy podać jeszcze materiały niepublikowane – słowa ciężko chorego kard. Stefana Wyszyńskiego prymasa Polski : „Człowiek błądzić może, może popełniać różne nawet bardzo złe czyny, ale nie ma prawa o tym pisać, upowszechniać tego i zatruwać tym duszy Narodu. Tego czynić nie wolno ! To jest wobec Narodu zbrodnia! Jest to świadectwo p. Marii Okońskiej, długoletniej przełożonej generalnej INSTYTUTU POMOCNIC MARYI JASNOGÓRSKIEJ MATKI KOŚCIOŁA. Od 1942 r. była najbliższą współpracownicą prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego.

W 1993 r. Adam Michnik i Irena Grudzińska-Gross przeprowadzili wywiad z Czesławem Miłoszem. Oto fragment owego wywiadu:
Irena Grudzińska Gross – „znajduję u Pana stwierdzenie, iż Holocaust nie jest zaprzeczeniem kultury europejskiej. W „Roku myśliwego” pisze Pan, że hitleryzm nie był aż tak wyraźną cezurą/przedziałem – dop. autora/ w kulturze Niemiec”.

Czesław Miłosz – „Mnie się wydaje, że żeby robić takie rzeczy, jak Niemcy robili, trzeba wydać BACHA”.
Zbigniew Herbert po słynnym nazwaniu przez Czesława Miłosza AK-owców bandytami z przyłączeniem Polski do Związku Radzieckiego napisał oto taki wiersz/nigdzie niepublikowany/:

„ był hybrydą w której wszystko się telepie
duch i ciało góra z dołem raz marksista raz katolik
chłop i baba a w dodatku pół Rosjanin a pół Polak
Chodakiewicz /Miłosz dop. autora/ pisał także prozą-żal się Boże
O dzieciństwie a to było nawet ładnie
Był jak student który czyta parę książek
Niedokładnie”

No cóż, jako noblista powrócił Czesław Miłosz do Krakowa, dano mu honorowe obywatelstwo, luksusowe mieszkanie przy ul. Bogusławskiego w Krakowie i pochowano z honorami w Panteonie Narodowym Na Skałce w Krakowie, z decyzji przeora oo. Paulinów prof. Andrzeja Napiórkowskiego figurującego na liście IPN BU 00744/692 jako tajny współpracownik UB, kandydat na współpracownika, lub inne – dotąd nie zlustrował się.
Lista jest ogólnie dostępna w Internecie.

Podhalańczycy w czasie pogrzebu z decyzji Prezydenta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego przedefilowali równym posuwistym krokiem przez całe miasto Drogą Królewską Na Skałkę, czym p. Prezydent przeszedł do hańbiącej Stołeczno-Królewskie Miasto Kraków historii.

Nie odważono się ruszyć DZWONU ZYGMUNTA!

Tuż po uroczystościach pogrzebowych policja odnotowała włamanie do mieszkania noblisty. Jak się okazało to rodzina walczyła między sobą o pozostawione mienie. W ostatnich latach Czesław Miłosz często występował z poetką Ewą Lipską/Hofman/ podejrzaną również o współpracę z UB niezlustrowaną nr IPN BU 645/1488.
Należałoby jeszcze wspomnieć o różnych wręcz żałosnych wyczynach komunistycznych apologetów twórczości noblisty. Chcą oni wykazać patriotyzm Miłosza.

Po internecie włóczy się głupawy wierszyk o słoneczku Stalinie przypisywany nobliście. Gdy jednak czyta się ten wiersz w układzie poziomym wiersz zmienia się na patriotyczny.

Twórcy tych głupot usiłują wmówić internautom, jak to Miłosz wyprowadził w pole Stalina, jak wiersz otrzymał nagrodę stalinowską we Lwowie w 1939 roku i oczywiście jedynie wielki mistrz potrafił dokonać takiej przeróbki. Wszystko nie byłoby godne wzmianki, ale z przerażeniem przeczytałem, iż patriotyczna fraza tego kretyństwa stała się przedmiotem nauczania szkolnego.

Następny Literacki Nobel przypadł w 1996 roku naszej rodaczce Wisławie Szymborskiej. Sygnatariuszce haniebnej rezolucji potępiającej „szpiegów amerykańskich” powiązanych z Krakowską Kurią Metropolitalną skazanych w propagandowym procesie księży katolickich na karę śmierci i długoletnie więzienie, honorowej obywatelce Krakowa, obdarzonej przez władze Krakowa luksusowym mieszkaniem.

Oto tekst rezolucji:

„W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich, powiązanych z Krakowską Kurią Metropolitalną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 roku członkowie Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływy na młodzieży skupionej w KSM, działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali za amerykańskie pieniądze szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniu antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm, ostrzej piętnować wrogów narodu dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej”. Rezolucję podpisało swoim nazwiskiem 53 członków Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich – dalej w tekście KOZLP.  Wśród sygnatariuszy owej rezolucji znaleźli się min. Wisława Szymborska, jej dwaj mężowie, Sławomir Mrożek i Bruno Miecugow, ojciec Grzegorza Miecugowa.

W październiku 2002 r. gr. Jerzy Korzeń – Prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Pamięci Narodowej im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego wystosował pismo do Prezydenta Miasta Krakowa o odebranie Wisławie Szymborskiej honorowego obywatelstwa M. Krakowa w związku z podpisaną przez nią wyżej cytowaną rezolucją.  Na list ów zareagował Prezes KOZLP Konrad Strzelewicz, który w eseju zatytułowanym „Hańba domowa” z temperamentem literackim opisał całą haniebną historię. Wybuchła awantura literacka, Czytelnicy chicagowscy znają ową awanturę doskonale z artykułów w „Kurierze Codziennym” Chicago mojego pióra” Sterowanie wolnością” czy Konrada Strzelewicza „Miłosz kukułcze jajo literatury”
Na wszystkie możliwe strony, we wszystkich serwilistycznych mediach powstała nagonka na Prezesa Konrada Strzelewicza. Uczyniono z niego nawet antysemitę, zagrażającemu polskiej racji stanu. Nawet niejaki Jan Pieszczachowicz na łamach Polityki uważał, że Strzelewicza należy ZASTRZELIĆ. Uczyniono to wszystko na modłę bolszewicką typu „ zapluty karzeł reakcji”. Jan Pieszczachowicz jest obecnym redaktorem naczelnym czerwonego periodyku „ Kraków „ z nadania lewicowego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego.

Pieszczachowicz zwany „ pieszczochem reżymu” do ostatnich chwil partii działacz PZPR, nie podpisał po raz drugi deklaracji lustracyjnej.  Znane są kontakty Pieszczachowicza z SB, gdy jako naczelny” Studenta” usunął z redakcji Adama Zagajewskiego. / źródło „ Dziennik Polski” 6 marca 2008 r. /.

Tak się złożyło, że ci najbardziej agresywni znajdują się na osławionej liście Wildsteina, a „ Gazeta Wyborcza ” która nazwała listę Wildsteina ubecką listą, w jednym tylko wydaniu sobotnim na dwudziestu podpisanych dziennikarzy piętnastu znajduje się na „Liście Wildsteina ”.

Aby całą sprawę zilustrować medialnie, to na znak protestu przeciwko „Hańbie Domowej” z KOZLP wystąpiło 15 członków, w tym sześciu z listy Wildsteina, oraz profesor U. J. od antyku, który jako komunistyczny Minister Kultury wsławił się pochówkiem na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem 23-letniego kozaka jako Stanisława Ignacego Witkiewicza, wystawiając kozakowi iście kasztelański pogrzeb. Pan profesor Aleksander Krawczuk, bo o nim tu mowa, nie chce zasiadać w tym samym związku z członkami nie komunistami.

Następnym ruchem było walne zebranie KOZLP zwołane niezgodnie ze statutem przez jakąś poetkę nie poetkę , grafomankę p. Annę Kajtochową piszącą wstępy do tomików młodzieży poetyckiej po 300 zł jak leci. W czasie zebrania pojawili się na sali członkowie którzy wystąpili ze Związku, kolportowano jakieś ordynarne teksty, rzekomo autorstwa p. Konrada Strzelewicza, zaproszono prasę, radio i telewizję i wybrano nowego prezesa niejakiego Szczęsnego Wrońskiego, niespełnionego czerwonego aktora, wulgarnego grafomana piszącego obrzydlistwa o genitaliach, jako specjalizację twórczą.

Następnie już nowy prezes p. Szczęsny Wroński rozwiązał bez podania przyczyny znakomicie literacko rokujące koło młodych „Tilia” z podkrakowskich Myślenic poprzyjmował na ich miejsce kilka krakowskich grafomanek, aby nie było konkurencji dla słabizn literackich, zabronił na piśmie powoływania się na KOZLP przy wszelkiego rodzaju związkach ze stowarzyszeniami i innych ankietach. Urządził pan Szczęsny Wroński noc poetów, przedtem ocenzurował almanach poetycki, a na scenę wprowadził rekwizyt w postaci klęcznika i nakazał znakomitej poetce polskiej p. Justynie Trembeckiej ukorzyć się na tym klęczniku, za teksty, które panu prezesowi się nie podobały i które ocenzurował w almanachu. Do prezentacji nie doszło, ani do klęczenia, natomiast doszło do skandalu o którym mowa.

Pierwszym krokiem kompromitującym było nie statutowe Walne Zebranie KOZLP w którym wziął udział niechlujnie odziany, kompletnie pijany prezes Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich Marek Wawrzkiewicz, który w wystąpieniu poruszył jedynie problem składek członkowskich zdaniem Zarządu niewystarczających nawet na pół litra. Po czym opuścił zebranie.

Szczególną rolę w KOZLP odgrywa niejaki Jacek Kajtoch, b. działacz partyjny, b. sekretarz POP PZPR w Polskiej Akademii Nauk znany wspólnie z Jerzym Illgiem również działaczem PZPR, obecnie naczelnym redaktorem wydawnictwa „ Znak ” z krakowskich skandali plagiatu literackiego. Za owe skandale zostali obaj wyrzuceni z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie ten / Jacek Kajtoch /, który na łamach almanachu KOZLP potępił osoby które wystąpiły ze Związku. Na Walnym zebraniu oświadczył, że przyjmuje tych ”wstępniaków” całym sercem. Ale największy skandal natury formalnej tkwi w tym, iż poprzedni prezes / Konrad Strzelewicz / nie ZOSTAŁ ODWOŁANY i nie było żadnego ABSOLUTORIUM,  ANI USTĘPUJĄCEGO ZARZĄDU, przy sprzeciwie przewodniczącego Komisji Rewizyjnej p.  prof.  Mariana Stępnia.

Następna kompromitacja dotyczyła p. Szczęsnego Wrońskiego. Otóż w czasie trwania III Bronowickiego Karnawału Literackiego w podkrakowskich Mydlnikach zaproszony pan prezes wygłosił utwór własny przed 150 słuchaczami zatytułowany „ O kutasie”.  Być może tytuł dotyczył autora.  Pan Wroński w swoim wierszu stwierdził, że kutas najlepiej „ stoi rano”.  Następnie pragnął przeczytać następny utwór własny, „ …że lubi blondynki co się dobrze pieprzą”, ale gwizdy nie zezwoliły mu na dalszą prezentację.   I tak w Krakowie od ponad dwóch lat istnieję dwa Związki Literatów, jeden z nieodwołanym prezesem Konradem Strzelewiczem i drugi z powołanym nie statutowo panem Wrońskim.

A nad wszystkim sprawuje „ nadzór” Zarząd Główny, budzący wątpliwości co do swojej przeszłości komunistycznej.  W maju 2008 odbył się Zjazd Związku.  Znany działacz komunistyczny dziennikarz „ Trybuny” Leszek Żuliński na pytanie czy był tajnym i świadomym współpracownikiem SB nie odpowiedział, jak i pozostali, ponieważ prowadzący obrady tow. Grzegorz Wiśniewski nie zezwolił odpowiadać na takie pytania i je uchylił.  A więc kim byli ludzie Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich ? Konfidenci ? Aparatczycy ? Wiemy, że komuniści, ponieważ Urząd Miasta Warszawy odmówił im urządzenia spotkania poetyckiego motywując : „ komunistom nie”.

Z kolei p. Szczęsny Wroński udzielił wywiadu prasowego, w którym stwierdził min. iż jednym z zagrożeń jest wiązanie działalności artystycznej z uprawianiem polityki, ponieważ Związek może się stać bastionem walki politycznej. Związek się musi odciąć od pewnych poglądów t. j. od ataków na Wisławę Szymborską i protestów przeciwko pochówkowi Czesława Miłosza Na Skałce. Są to oczywiście prymitywne ataki personalne, zrobiła się z tego afera, ponieważ chciano pozbawić nasz Naród tego co w oczach świata stanowi o jego chlubie-oświadczył p. prezes. Ja tego nie rozumiem – powiedział. Warto więc przypomnieć słowa Henryka Sienkiewicza z przemówienia noblowskiego, uderzenie w noblistę jest więc uderzeniem w cały Naród. , ci ludzie źle pojęli wolność słowa, dlatego takich ludzi należy postawić przed sądem koleżeńskim-zakończył Szczęsny Wroński. O przemówieniu noblowskim Czesława Miłosza w wywiadzie nie wspomniano, jak również o innych wydarzeniach, o których wyżej i o których jeszcze napiszę w tym artykule.

Wisławę Szymborską i innych sygnatariuszy rezolucji którą zacytowałem określam jako katów niewinnych ludzi. Wisława Szymborska i jej dwaj mężowie również sygnatariusze tej zbrodniczej rezolucji nie mieli żadnych środków przymusu.  Podpisali i koniec bo to było na bazie i po linii. To nie był przymus bezpośredni zastosowany przez bolszewików we Lwowie w 1939 roku w stosunku do Tadeusza Boya Żeleńskiego. . Aby być zbrodniarzem wystarczyło być sędzią stalinowskim jak np. Stefan Michnik brat Adama, czy prokuratorem jak Wolińska. Niedawno w Ameryce wykonano wyrok śmierci w Stanie Kalifornia na zbrodniarzu oczekującego w celi śmierci 20 czy więcej lat. Pani Szymborska nie została osądzona, dostała jeszcze honorowe obywatelstwo miasta, które w swojej historii nie honorowało jeszcze takich ludzi.

Pochodzę ze Lwowa, zabrano mi miasto, ale nie utraciłem honoru. Z wyboru losu jestem krakowianinem, kocham to piękne miasto, ale równocześnie się wstydzę tego, że przyszło mi w nim mieszkać z Wisławą Szymborską i zapewne nie z woli KRÓLOWEJ POLSKI SPOCZYWAJĄCYM W PANTEONIE NARODOWYM CZESŁAWEM MIŁOSZEM.

Poraża mnie jeszcze strach, że istnieją ludzie którzy tego nie rozumieją, ludzie kierujący ludzkimi umysłami jak p. Szczęsny Wroński stosujący metody komsomolskie i wygrażający uczciwym ludziom sądem koleżeńskim.

Twórczość Wisławy Szymborskiej to przecież oddanie się artystki w służbę zbrodniczemu totalitaryzmowi i jej nadzwyczajna gorliwość w tej służbie. Wystarczy przypomnieć fragmenty jej wierszy:

Pod sztandarami rewolucji wzmocnić warty
Wzmocnić warty u wszystkich bram
Oto Partia ludzkości wzrok
Oto Partia siła ludów i sumienie
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie

Wstępującemu do Partii

Pytania brzmią ostro
Ale tak właśnie trzeba
Bo wybrałeś życie komunisty
I przyszłość czeka
Twoich zwycięstw
Jeśli jak kamień w wodzie
Będzie twe czuwanie
Gdy oczy zamiast widzieć
Będą tylko patrzeć
Gdy wrząca miłość
W chłodne zamieni się sprzyjanie
Jeśli stopa przywyknie do drogi najgładszej
Partia. Należeć do niej
Z nią działać z nią marzyć
Z nią w planach nieulękłych
Z nią w trosce bezsennej
Wiesz mi to najpiękniejsze
Co się może zdarzyć
W czasie naszej młodości
Gwiazdy dwuramiennej

O Leninie

…. że w bój poprowadził krzywdzonych
……nowego człowieczeństwa Adam…. .

O śmierci Stalina

Jaki ten dzień rozkaz przekazuje nam
Na sztandarach rewolucji profil czwarty?
Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty !

Wierszy Wisławy Szymborskiej o partii, Leninie, Stalinie, profilach np. czwartym, komunizmie etc. jest ogrom. Podobno Wisława Szymborska usiłowała w księgarniach te wiersze usuwać.  Są w Internecie.  Można pisać i pisać, Tylko po co?

Zachwycała się ona komunizmem tak jak się nadal zachwyca . Pochwalała wszystkie zbrodnie tego systemu, nie tylko wierszem ale i podpisem. Ja nie chcę czcić takiej noblistki. Do gara z tym Noblem. Ja mogę wreszcie czcić w moim wolnym kraju kogo mi się podoba i mogę pisać co mi się podoba nie systemem nakazowym, ale sercem i rozumem. Niech na mojej drodze emocjonalnej, patriotycznej i pisarskiej nie stają nakazowi Michnicy, Ziejkowie TW, Napiórkowscy, Wrońscy, czy Wawrzkiewicze. I niech mi nikt nie zabrania nazywać po imieniu ubowców, lub innych łajdaków w rozumieniu rzekomej pseudodemokracji i pseudowolności słowa. Kto w Rzeczypospolitej sprawuje władzę ? Temat to poważny, będzie przedmiotem moich następnych rozważań. W zakończeniu przedstawię Państwu wybrane przeze mnie nazwiska z t. zw. Listy Wildsteina. Nie są to nazwiska przypadkowo wybrane. Myślę, iż powinny się te osoby poddać lustracji, aby atmosfera w Krakowie była taka jakiej sobie wszyscy życzymy.

LISTA WILDSTEINA

Bronisław Wildstein dziennikarz Rzeczpospolitej skopiował spis nazwisk objętych indeksem katalogowym archiwalnych zasobów Instytutu Pamięci Narodowej. Został za to zwolniony z pracy. Spis ów nazwano Listą Wildsteina.

Przy każdym nazwisku i imieniu na liście istnieje znak IPN BU z numerem ewidencyjnym IPN. Lista została przez Bronisława Wildsteina skopiowana z archiwów IPN w listopadzie 2004 r. W całości została upubliczniona w Internecie, jej publikowanie jest dozwolone min. przez dziennikarzy. Według informacji na liście znajdują się tajni współpracownicy Urzędu Bezpieczeństwa, kandydaci na tajnych współpracowników, agenci, oraz osoby inwigilowane przez aparat bezpieki. Na drodze postępowania sądowego można uzyskać status osoby pokrzywdzonej.

Oczywiście może jeszcze nastąpić zbieżność nazwisk. Gazeta Wyborcza w artykule Wojciecha Czuchnowskiego „Ubecka lista krąży po Polsce”, Listę Wildsteina” nazwała listą ubowską.

Jak dotąd nie powstała jeszcze żadna ustawa lustracyjna, a niektóre osoby ujawnione jako agenci SB nie przejmują się tym zupełnie jak np. dziennikarze Włodzimierz Zapart szef działu informacji w „Gazecie Krakowskiej”, czy Robert Żak z TVP?  Nikogo to nie interesuje, bronią ich przełożeni. Panowie ci zresztą, jest takich wielu, w dalszym ciągu wykonują zawód zaufania publicznego. To samo dotyczy ujawnionych agentów SB przez Gazetę Polską pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, nierzadko z tytułami profesorskimi.

OWI AGENCI MOGĄ BYĆ NADAL STEROWANI Z ZEWNĄTRZ PRZEZ SWOICH MOCODAWCÓW STWIERDZA „Gazeta Polska”, co jest o tyle przerażające co prawdziwe. POLSKA UBECJĄ STOI!.

Rzeczona przeze mnie „Gazeta Polska” opublikowała listę 21 agentów bezpieki w U. J. z podaniem ich pseudonimów. Sprawdziłem w Internecie, nie ma takich nazwisk na Liście Wildsteina. A więc lista owa wierzchołkiem góry lodowej jest.

Wśród nazwisk znalezionych przeze mnie znajdują się również bandyci , jak np. Jan Kuduk nr ew. IPN BU 00612/4608 b. dyrektor Wydz. Kultury, który polecił zamordować na krakowskich plantach Ryszarda Krzyżanowskiego wielkiego polskiego aktora znanego opozycjonisty i Piotra Skrzyneckiego o takich samych poglądach.  Piotr Skrzynecki zdołał uciec, natomiast bandyci odbili Ryszardowi Krzyżanowskiemu nerki. Odnalazła go żona w kałuży krwi. Przewieziony do szpitala został operowany przez wezwanego prof. Jana Krakowskiego urologa, dziwnym trafem też agenta SB. Operacja została źle wykonana i życie Krzyżanowskiemu uratowali dopiero lekarze w Chicago.

A oto nazwiska:

Osoby które opuściły KOZLP

Franczak Stanisław
Gawlik Jan Paweł
Zieliński Adam
Kania Waldemar
Franczak Jerzy

Członkowie KOZLP

Grabowski Andrzej
Jaworski Witold
Jarosz Andrzej
Kaszyński Stanisław
Kleczkowska Krystyna
Lipiński Krzysztof
Fiut Stanisław
Lipska/Hofman/ Ewa
Piekarski Władysław
Masłyk Jan

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich
Baran Józef – poeta, dziennikarz-wiersze w programie nauczania Ministerstwa Oświaty i Nauki
Prokop Jan
Skoczylas Anna
Chrzanowski Tadeusz
Grzybowski Stanisław
Grzybowski Zbigniew Stanisław
Jaworski Stanisław
Turowicz Jerzy
Zakrzewska Wanda
Łagowski Bronisław

Osoby duchowne

Jaworski Marian – metropolita lwowski
Płoski Tadeusz – biskup polowy Wojska Polskiego
Kalwarczyk Grzegorz prałat Sanktuarium Opatrzności Bożej
Napiórkowski Andrzej – przeor oo. Paulinów Na Skałc

Rektorzy Uniwersytetu Jagiellońskiego

Ziejka Franciszek

Osoby różne:

Jasiński Krzysztof dyrektor- Teatru Stu w Krakowie
Kaczor Kazimierz-aktor b. prezes ZASP
Krzemiński Władysław-dyrektor Teatru Starego w Krakowie
Wójcicki Jacek – aktor
Kozłowski Krzysztof – red. Tygodnika Powszechnego b. minister
Walter Świerczewski – oficer NKWD
Andrzejewski Jerzy-pisarz
Kulczyk Jan – biznesman
Węgrzyn Konstanty – antykwariusz, b. działacz partyjny, aferzysta
Adamkiewicz Zygmunt – poeta–

Dulian Renata poetka
Małecka Irena – poetka
Piotrowski Jacek – poeta
Rudnicki Piotr – poeta
Sokołowski Ryszard – poeta
Szwarc Stanisław – poeta
Kwiatkowska Halina – aktorka, żona Tadeusza literata
Łomnicki Tadeusz – aktor
Michałowska Danuta – aktorka
Kowalczyk August – aktor
Aleksandrowicz Jerzy – prof. med. syn Juliana
Kałużyński Zygmunt – krytyk
Oleksy Józef-działacz SLD b. premier, b. marszałek Sejmu
Kwiatkowski Tadeusz – literat, mąż aktorki Haliny Kwiatkowskiej

Dziennikarze „Gazety Wyborczej”

Siedlecka Ewa
Kołakowska Anna
Pawlicki Jacek
Lewandowska Irena
Jagielski Wojciech
Mikołajewski Jerzy
Malinowski Dariusz
Czerwiński Adam
Zawadzki Mariusz
Stec Andrzej
Nowakowski Maciej
Muszyński Zbigniew
Gadomski Witold
Nowakowska Agata
Kubicki Grzegorz

Dziennikarze „Dziennika Polskiego” Kraków

Kowalski Antoni – vce prezes
Osiecki Jan
Cybulski Władysław

Osoby różne

Dziedzic Irena / TW Marlena – dziennikarka telewizyjna i radiowa /
Jaworski Stanisław – prof. U. J.
Kuduk Jan – b. dyrektor Wydz. Kultury
Brzeziński Bogdan – poeta
Iwaszkiewicz Jarosław – literat b. prezes Zw. Literatów Polskich
Markiewicz Henryk – prof. U. J.
Skarżyński Jerzy prof. art. plastyk
Falandysz Lech-szef kancelarii Lecha Wałęsy
Niezabitowska Małgorzata – dziennikarka
Tymiński Stanisław – kandydat na prezydenta
Bochniarz Henryka – kandydatka na prezydenta
Błoński Jan prof. U. J.
Mroziewicz Krzysztof dziennikarz
Toeplitz Krzysztof Teodor-dziennikarz
Bruzda Tadeusz – dyrektor
Zanussi Krzysztof – reżyser
Gugała Andrzej – sekretarz partii
Turowicz Jerzy red. nacz. ”Tygodnika Powszechnego”
Moczulski Leszek KPN
Małcużyński Witold – pianista
Prawin Jakub płk NKWD współpracownik Cz. Miłosza w redakcji „Nowe Widnokręgi” we Lwowie w 1940 r.
Komornicki Krzysztof – aferzysta FOZZ
Cybulski Zbigniew – aktor
Kobuszewski Jan – aktor
Czechowicz Mieczysław – aktor
Drozda Tadeusz – aktor
Adamski Jan – aktor
Wilhelmi Roman – aktor
Fronczewski Piotr – aktor
Nowak Tadeusz – poeta
Krynicki Ryszard – poeta
Kapuściński Ryszard – pisarz
Kaczmarski Jacek – bard „Solidarności”
Brzezińska Barbara – piosenkarka
Nowak Wiesław – art. malarz
Sztaudyngier Jan – poeta
Konieczny Zygmunt – kompozytor
Dobrowolski Władysław – poeta
Kijowski Andrzej – pisarz
Błachut Władysław – poeta
Bober Jerzy – dziennikarz
Wiktor Jan – pisarz
Bem Ewa – piosenkarka
Krakowski Jan prof. med.
Matuszkiewicz Jerzy / Duduś / – kompozytor
Kowalik Stanisław – pisarz
Trzaskowski Andrzej – kompozytor
Janik Krzysztof – SLD
Kostecki Marian działacz społ. Dom Kultury Podgórze Krąków
Węgrzyn Jan – kierownik instytucji
Siemion Wojciech – aktor

Ustawy lustracyjnej w dalszym ciągu nie ma. Ubowcy żyją sobie wcale dobrze. Stwarza się nową formę okupacji Polski. Obce Narodowi siły wewnętrzne dążą, aby stracił on źródło swojej spoistości i przestał być wrażliwy na własną tożsamość, ukształtowaną przez wiekowe dziedzictwo kulturowe. Te same siły czynią przygotowania do zawładnięcia Kościołem od wewnątrz. KTO DOPUŚCIŁ SIĘ SKANDALU W UMIESZCZENIU NA LIŚCIE WYBORCZEJ NA PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ STANISŁAWA TYMIŃSKIEGO I HENRYKI BOCHNIARZ, OSÓB Z LISTY WILDSTEINA, A WIĘC DOMNIEMANYCH AGENTÓW UB ?

Kto rządzi Polską i jakie siły są Narodowi obce przekonaliśmy się 21 października 2007 !

.

Aleksander Szumański

 

 
ZAPROSZENIE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
13.06.2012.

ZAPROSZENIE

20 czerwca (środa) o godz. 17 w klubie „Gazety Polskiej” w lokalu “Gruzińskie Chaczapuri“ – Kraków, ul. św. Anny 4 odbędzie się promocja książki „Adam Macedoński i Aleksander Szumański z siedmiu pagórków fiesolskich”na którą serdecznie zaprasza autor Aleksander Szumański

 
KONCERT ALEKSANDRA SZUMAŃSKIEGO Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
13.06.2012.

HOMO POLACUS OPISAŁ KONCERT ALEKSANDRA SZUMAŃSKIEGO:

http://homo-polacus.blogspot.com/2012/04/koncert-aleksandra-szumanskiego.html

 

 

 
POLSKIE ŚWIĘTOŚCI Z OSZUSTWEM W TLE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
Autor: Aleksander Szumanski   
10.06.2012.

 

Polskie świętości z oszustwem w tle

 

.Świętości nie szargać, trza by święte były - pisał Stanisław Wyspiański. Oczywiście można ten cytat sparafrazować : nic tak nie służy świętościom, jak ich szarganie. Namnożyły się w Polsce te świętości, oj namnożyły. Wyliczankę należy oczywiście rozpocząć od duchownych. Ks. Maliński, oo.Hejmo, ks. Czajkowski, arcb. Józef Życiński, i tak niedawno wiszące nad Polskim Kościołem nieszczęście arcb. Stanisław Wielgus, dwudniowy metropolita warszawski, nuncjusz papieski arcb. Józef Kowalczyk, ks. Bielański, ks. Skworc, oraz inni wg. listy nieocenionego ks. Tadeusza Isakowicza Zaleskiego, wyklętego przez Kościół jako nad-ubeka. Wstyd i hańba rzucającym takie przekleństwa. Resztę zapewne wyświęci za 50 lat po odbetonowaniu akt kapusiów Historyczna Komisja Kościelna, już działająca, bez efektów, za czyje pieniadze? Marzenie wielu, nie tylko w Polsce: Włodzimierz Cimoszewicz prezydentem Polski, Stanisław Wielgus metropolitą warszawskim nie ziściło się. Nad Polską czuwa od 353 lat Królowa Polski, powołana na Swój Tron w Katedrze Lwowskiej przez króla Polski Jana Kazimierza w 1653 roku, a obecnemu z Bożej łaski panującemu nam Prezydentowi RP. prof. Lechowi Kaczyńskiemu dane było odnowić owe śluby kazimierzowskie w Katedrze Lwowskiej. Lista polskich świętości jest długa, wymienię niektóre z nich, zwane również autorytetami:

 

Włodzimierz Cimoszewicz m.in. b. premier, b. minister spraw zagranicznych, b. v-ce marszałek Sejmu RP, sygnatariusz haniebnego oświadczenia ośmiu b. ministrów spraw zagranicznych w sprawie odwołania szczytu Trójkąta Weimarskiego. Oświadczenie to, zainicjowane i zredagowane przez komunistę Dariusza Rosatiego usiłujące podważyć autorytet prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego jest rozumiane również jako podważanie polskiej racji stanu. Włodzimierz Cimoszewicz , tajny współpracownik Urzędu Bezpieczeństwa, nr rej. 13613 zarejestrowany 25 września 1980 roku przez Wydz. II Dep. I MSW jako Kontakt Operacyjny ps. "Carex" pozyskany do współpracy w związku z wyjazdem na stypendium do Nowego Jorku posiada również związki ze służbami specjalnymi poza granicami kraju. Ujawniono publicznie / poseł Jan Beszta-Borowski / , iż ojciec Włodzimierza Cimoszewicza był członkiem "organizacji przestępczej" - Informacji Wojskowej. Wg. Beszty-Borowskiego: "szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej o nazwisku Marian Cimoszewicz miał zwyczaj rozmawiania z ludźmi, trzymając w ręku pistolet, obracając nim z palcem na cynglu. Znany jest fakt śmierci jednego z podwładnych w wyniku takich rozmów / cyt. za "Gazetą Wyborczą z 11 października 1991 roku /. Marian Cimoszewicz po wybuchu wojny był na służbie zaborców bolszewickich, rekwirując płody rolne od polskich rolników na rzecz najeźdźcy. Był t.zw. "seksota" - tajny agent komisarza kadr, ówczesnego naczelnika kadr w dziale technicznym parowozowni w Białymstoku. W 1943 roku Cimoszewicz ukończył szkołę pracowników politycznych i do końca wojny był w aparacie politycznym. Od kwietnia 1945 roku pracując w Informacji Wojskowej w ciągu trzech lat zostaje komendantem w Głównym Zarządzie Informacji, kontrolowanym wówczas przez dwóch sowieckich zbrodniarzy, pułkowników NKWD w Polsce: Wozniesieńskiego i Skulbaszewskiego, a także szefem Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej / źródło Piotr Jakucki "Pułkownik Cimoszewicz", "Gazeta Polska" z 4 listopada 1993 r. /. Robert Mazurek / "Życie Warszawy" z 31 marca 1997 r. / podaje iż Marian Cimoszewicz w Wojskowej Akademii Technicznej aresztował komendanta uczelni gen. Floriana Grabczyńskiego. Z jego rozkazu aresztowano też kilkunastu oficerów WAT, byłych akowców. Włodzimierz Cimoszewicz stwierdził: '.kto przekreśla PRL, ten przekreśla cały mój życiorys".

 

Bronisław Geremek b. minister spraw zagranicznych, zginął tragicznie w katastrofie samochodowej. Przewodniczył sejmowej komisji spraw zagranicznych. Rodzice Bronisława Geremka zginęli tragicznie jako ofiary Holocaustu. W czasie wojny Bronisławowi Geremkowi udzielili schronienia państwo Geremkowie we Wschowie, którzy go usynowili. Zaangażowany ideowy komunista, nienawidzący Polaków i wszystkiego co polskie /ogólnie znany wywiad dla tyg. "Polityka" udzielony Hannie Krall - /"Polacy, ja ich nienawidzę"/. Swoją gorliwość m.in. jako sekretarza POP PZPR na Uniwersytecie Warszawskim, tłumaczył stosunkiem do marksizmu, który dawał mu "ogromną wolność". Odegrał znaczącą rolę w rozliczeniu z komunizmem i utrzymaniu polityki "grubej kreski". Ponosi szczególną odpowiedzialność za narzucenie Obywatelskiemu Klubowi Parlamentarnemu / OKP / antynarodowego planu gospodarczego Sarosa i Sachsa. W swych wystąpieniach za granicą niejednokrotnie usiłował zdyskredytować Polskę, podważając autorytet prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego i występując przeciwko polskiej racji stanu. Samodzielnie interpretował obowiązujące polskie prawo, zwykle na korzyść własną, nie mając kompetencji prawniczych. Interpretacje owe przenosił za granicę w swoich wystąpieniach publicznych, niejednokrotnie traktując je jako "donosy na Polskę", skrajnie eksponując rzekome niebezpieczeństwo "polskiego antysemityzmu", "nacjonalizmu" i "populizmu" / tyg. "Solidarność" z 5 padźiernika 1990 r. /. "Wsławił" się tezą iż polskie społeczeństwo nie dojrzało do demokracji. Geremek dał się poznać jako skrajny "manipulator" uwiarygadniający rzekome fakty tylko dlatego, iż ukazały się w prasie. Wielkie szkody interesom Polski przynosiły jego nominacje na ambasadorów osób skrajnie nastawionych przeciwko narodowym interesom. Sygnatariusz oświadczenia, o którym wyżej. Profesor nadzwyczjny, nie uzyskał tytułu profesora zwyczajnego.

 

Władysław Bartoszewski, samozwańczy profesor /ze średnim wykształceniem?/. B. minister spraw zagranicznych, sygnatariusz haniebnej rezolucji skierowanej przeciwko prezydentowi Rzeczypospolitej prof. Lechowi Kaczyńskiemu, o której wyżej. Polityk zionący nienawiścią do wszystkiego co prawdziwie patriotyczne, polskie. Obrażający publicznie swoich adwersarzy nie

 

sposób niegodny gościa Papieża Polaka, kompromitujący Polskę w oczach świata. To pierwszy polityk, który nazwał pięciomilionowy elektorat Polaków Prawa i Sprawiedliwości "bydłem". Niewybredne obelgi publiczne w wykonaniu Władysława Bartoszewskiego to niestety nasz "firmowy znak" za granicą. 2 marca 1995 roku, /maturzysta?/ Władysław Bartoszewski został przedstawiony przez Wałęsę liderom koalicji SLD-PSL jako jeden z trzech kandydatów / obok Andrzeja Ananicza i TW Andrzeja Olechowskiego na ministra spraw zagranicznych. Liderzy koalicji zaproponowali Bartoszewskiego, Oleksy powiedział, że o tej kandydaturze myślał z prezydentem właściwie równolegle / wywiad dla "Polityki /. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec na oficjalnej stronie internetowej usunęło tytuł profesora sprzed nazwiska Władysława Bartoszewskiego htpp://www.auswaertiges-amt.de/diplo/de/Startsseite.html Przez ostanie 19 lat w Polsce środowiska liberalne powoływały się na to, że Bartoszewski pracując na bawarskiej uczelni "za zasługi" otrzymał tytuł "uczelnianego profesora". Człowieka który podobno / nie ma swiadków / za czasów okupacji zdał maturę w Polsce tytułowano profesorem. Postać Bartoszewskiego zawiera więcej niejasnych elementów. Najbardziej zastanawiający jest podawany przez niego powód zwolnienia z KL Auschwitz. Otóż Bartoszewski początkowo twierdził, że zwolniono go ze względu na stan zdrowia, potem zmienił wersję na ingerencję Czerwonego Krzyża. Wg. raportu Witolda Pileckiego z KL Auschwitz zwolniono około 300 osób za łapówki. Nie znany był przypadek zwalniania z obozu ze względu na stan zdrowia i to w dodatku Żyda. Wg. informacji uzyskanych od byłych więźniów opuszczano KL Auschwitz w następujących przypadkach:

 

1 Ginąc od wykańczającej pracy, braku właściwego żywienia i chorób,

2 Ponosząc śmierć z rąk nadzorców, SS, kapo, lub w komorach gazowych,

3 Dla osób z korzeniami niemieckim lub szczególnie przydatnych oferowano podpisanie volkslisty.

 

Nie słyszano, aby na skutek interwencji Czerwonego Krzyża, a tak w następnej wersji podaje Władysław Bartoszewski, kogokolwiek zwolniono z obozu. Zastanawiające są różne wersje podawane przez Władysława Bartoszewskiego, /raz choroba, dwa Czerwony Krzyż i inne/. Gdzie jest prawda?

 

Ostatnio media zanotowały "wielki sukces" "profesora" Bartoszewskiego. Uzyskał decyzję Związku Wypędzonych w Niemczech o rezygnacji z nominowania Eriki Steinbach do władz fundacji poświęconej wysiedlonym.

 

To przecież zwykłe mydlenie oczu zafascynowanym w Tusku Polakach. Przecież nikt nie uwierzy, że jednym niezbyt fortunnym ruchem, oczywiście znowu wymierzonym przeciwko Polsce, cokolwiek się zmieniło. Pani Steinbach zapewne już niedługo powróci na "utracone" stanowisko, gorąco witana przez władze fundacji, o zbieżnych poglądach. A co Władysław Bartoszewski wraz ze swoim przełożonym Donaldem Tuskiem osiągnęli w sprawie fałszowania przez Niemcy historii II wojny światowej i powstaniem w Berlinie antypolskiego muzeum wysiedlonych? Ano nic. To samo co Tusk w rozmowie z Putinem o festiwalu piosenki radzieckiej w Zielonej Górze. A była to kluczowa sprawa do załatwienia, której ze strachu przed Niemcami nie poruszono. A nie jakieś kitowanie opinii publicznej typu Wańka -Wstańka o polskich "sukcesach" i "przyjaźniach" z Niemcami.. I znowu włazimy Niemcom, bo a nuż się obrażą i biedni wypędzeni urządzą nam nowy "Drang nach Osten" z tatusiem gestapowcem p. Eriki w tle, noszącej już w mądrej karykaturze jego strój / tatusiowy /.

 

Gdy szmaciane antypolskie gadzinówki niemieckie wyśmiewały braci Kaczyńskich, uderzając w polską rację stanu, jaka była reakcja pana Bartoszewskiego, czy Geremka, ano żadna, ino "polskich mężów stanu" prześmiewcza. Władysław Bartoszewski ma za sobą wiele kompromitujących go publicznych wystąpień, przyklaskiwanych przez serwilistyczne antypolskie media z cyklu "Gazeta Wyborcza" et consortes.

 

Dla przykładu w czasie konwencji PO w Krakowie 29 września 2007 roku Bartoszewski wystąpił z pożałowania godnym jadowitym atakiem na rząd Jarosława Kaczyńskiego, pełnym oszczerstw i pomówień. Oto próbki: "..nie wierzcie frustratom i dewiantom politycznym, którzy swoje problemy psychiczne odreagowują na narodzie. Kategorycznie wypraszam sobie lżenie Polski przez niekompetentnych członków rządu, niekompetentnych dyplomatołków. Polska potrzebuje rządu, a nie nierządu. Nierząd wprowadził do rządu ruch odnowy moralnej panów Kaczyńskich. Przeciez nie kto inny, jak Władysław Bartoszewski przepraszał Niemców, proponując udział Wałęsy w berlińskich obchodach zakończenia wojny. I tu otrzymal policzek, bo nie Wałęsa, a prezydent Izraela otrzymał zaproszenie, oraz czołowe osobistości świata zachodniego. Bartoszewski zaś w swoim wystąpieniu przeprosił Niemców za wysiedlenie z Polski!!! Został w Niemczech nagrodzony medalem im. Gustawa Stresemanna, polakożercy, ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-1929.

 

W Izraelskim Knesecie otrzymawszy honorowe obywatelstwo Izraela bił się w piersi za rzekomy antysemityzm "polskich ciemniaków żyjących na prowincji". Powiedział w Knesecie dosłownie: "dzisiejsi studenci będą za dziesięć czy piętnaście lat posłami, ministrami, dyrektorami i oni będą określać życie polskie, a nie ta ciemnota, gdzieś tam na zapadłej prowincji, która opowiada jakieś głupstwa, a która dobrze czytać i pisać nie umie". Tylko tyle i aż tyle.

 

 

Władysław Bartoszewski honorowy obywatel Izraela

 

W rządzie Donalda Tuska zasiadają ponadto m.in. tajny współpracownik SB /TW/ Michał Boni, jako szef esbeckich doradców premiera, skompromitowany w Chicago minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, walczący z "watahą" Radosław Sikorski, jak dotąd bez wyników, i wywalony w końcu żelbet komunistyczny z UJ, Zbigniew Ćwiąkalski przyjaciel esbeków Tadeusza Hanauska, Kazimierza Buchały i masona, oszusta kościelnego Andrzeja Zolla / patrz "Masoneria inaczej z autorytetem w tle" Kurier Codzienny" Chicago /.

 

 

 

Stefan Niesiołowski - zapewne w historii Polskiego Sejmu ten Pan, v-ce marszałek władzy ustawodawczej splendoru nam nie przyniesie. Dyplomacja w swojej istocie nie jest sztuką łatwą, ale w marnej sztuce mylenia polityki z politykierstwem w rywalizacji stanęło dwóch Panów. Moje uwagi nie dotyczą więc wyłącznie Pana Sfefana Niesiołowskiego. W tej walce o palmę pierwszeństwa w politykierstwie zdecydowane zwycięstwo odniósł sam Pan Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Prawdę mówiąc w owej rywalizacji moim bezapelacyjnym typem był Stefan Niesiołowski. Ale widocznie nie sięga Panu Bronisławowi Komorowskiemu nawet do pięt, skoro w wielu godzinnych publicznych lżenio-dyskusjach pana Prezydenta RP, prezesa PIS, jego członków i pięciomilionowego elektoratu PIS nie wpadł na pomysł zdyskredytowania umiejętności snajpera w Gruzji, który z kilku metrów nie potrafił trafić w prezydenta RP. I jeszcze Panu Komorowskiemu było żal niewykorzystanej sytuacji, który uwagi swoje czynił w imię chęci życia w uczciwym, porządnym kraju, w imię historii, która go oceni, w imieniu dobra obywateli. Trzeba być politykierem z najwyższej półki, aby wykazać się takimi umiejętnościami. Gdzie tam Niesiołowskiemu do mistrza.

 

A jednak? Obaj panowie działali w opozycji antykomunistycznej. Niewątpliwie narażali się na niebagatelne konsekwencje w tej działalności. Ale Stefan Niesiołowski w bronie własnej dupy wydał esbekom wielu opyzycjonistów, wśród nich swoją ówczesną narzeczoną. Ktoś powie kanalia, może? Ale jak nazwać osobę która krytykuje niecelność trafień snajpera celującego w prezydenta jego kraju?

 

Niesiołowski w roku 1970 na przesłuchaniu w MSW: "Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę". I? I wydał wszystkich!!! Eżbieta Królikowska, ówczesna narzeczona Niesiołowskiego: ". Niesiołowski nie dość, że od 37 lat konsekwentnie ukrywa swoje tchórzostwo, to dodatkowo uzurpuje sobie prawo sądzenia innych członków opozycji "Ruch", którzy zachowali się w sposób przyzwoity.

 

Aleksander Szumański

 
ZAPROSZENIE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
09.06.2012.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA SPOTKANIE ZWIĄZANE Z KSIĄŻKĄ „ADAM MACEDOŃSKI I ALEKSANDER SZUMAŃSKI Z SIEDMIU PAGÓRKÓW FIESOLSKICH”. SPOTKAKNIE ODBĘDZIE SIĘ 20 CZERWCA (ŚRODA) O GODZ. 17 W KLUBIE „GAZETY POLSKIEJ” GRUZIŃSKIE CHACZAPURI – RESTAURACJA UL. ŚW. ANNY 4

                                                                              ADAM MACEDOŃSKI

                                                                              ALEKSANDER SZUMAŃSKI

 

 
««  start « poprz. 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 481 - 490 z 712
 
Copyright © 2014 Aleksander Szumański - patriota - niepoprawny politycznie. All rights reserved