24.07.2014.
Start arrow Publicystyka
Publicystyka
NIEPOPRAWNI POLITYCZNIE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
24.04.2012.

    ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA Z KRAKOWA

 

NIEPOPRAWNI POLITYCZNIE

 

Red. Anna Wiejak w „Naszej Polsce” przeprowadziła ciekawą rozmowę z dr Lucyna Kulińską adiunktem na Wydziale Nauk Społecznych Stosowanych Akademii Górniczo-Hutniczej zatytułowaną „Skończmy z poprawnością polityczną”:

 

 Jaka jest Pani zdaniem przyczyna braku zainteresowania ze strony uczelni badaniami nad mordami dokonywanymi na Polakach w Małopolsce Wschodniej?

 

- Do końca sprawa nie jest dla mnie zrozumiała. Wydaje mi się, że problem polega na tym, że środowiska uczelniane nie chcą mieć kłopotu. To jest temat niewygodny, to jest temat kłopotliwy. On jest niewygodny politycznie, a na uczelniach panuje zasada unikania takich zagadnień. Obowiązuje poprawność polityczna. Tutaj wyznaczniki ze strony władzy są jednoznaczne: z Ukrainą mamy być w przyjaźni, czyli żaden temat który mógłby spowodować zadrażnienie wzajemnych stosunków, nie będzie realizowany.

 

Czy można konkretnie wskazać błędy, jakie zostały popełnione przez kolejne ekipy rządzące?

 

- Wyjaśnienie tych spraw na bazie prawdy było koniecznością. Okazało się, że przeważyła prawda polityczna, nie zaś prawda historyczna, nie cierpienia ludzi. Duża część naszych obywateli żyła po 1989 roku w przekonaniu, że przyszła wolna Polska i będą wreszcie mogli usłyszeć prawdę o tych wydarzeniach. Tymczasem strasznie się zawiedli. Okazuje się, że wszystkie kolejne ekipy które sprawowały władzę bały się nazwać tę zbrodnię ludobójstwem. Nawet ta ostatnia uchwała nie mówi o ludobójstwie, tylko o zbrodni o znamionach ludobójstwa. Przemilczanie tych spraw doprowadziło to tego, że na Ukrainie doszła do nieprawdopodobnych wpływów faszystowska odmiana nacjonalizmu opanowując umysły młodzieży. To jest dla Polski jak najgorszy prognostyk na przyszłość, ponieważ ruchy te, sczytywanie dzieł nacjonalistów, zawsze poprowadzą młodzież w antypolskim kierunku. W związku z powyższym chciano dobrze, a wyszło jak zwykle. Po drugie, jeżeli chciano uczyć demokracji, głaszcząc te elity po głowie, to osiągnięto efekt przeciwny. Trzeba było wprost postawić żądania. Należy pewnych rzeczy wymagać, będziemy udzielać pomocy np. w Unii Europejskiej, ale, panowie, trzeba wyjaśnić sprawę nacjonalizmu, wyjaśnić sprawę krzywd tak, żeby tamta strona uznała, że jakieś błędy zostały popełnione, że nie trzeba było tej ludności zabijać. A co my się w tej chwili dowiadujemy? – Że ci ludzie, którzy to robili, znajdują się na pomnikach i że większość, szczególnie młodych obywateli uważa ich za bohaterów i na pytanie, czy gdyby ta historia się powtórzyła, to czy oni by dalej mordowali Polaków, odpowiadają po krótkim namyśle, a czem bez namysłu, że zrobiliby dokładnie to samo, bo tylko w ten sposób mogli uzyskać Ukrainę. To jest klęska zarówno Polski jak i Ukrainy, ale my jako kraj bardziej doświadczony ponosimy większą odpowiedzialność za to, że w takim kierunku ro poszło.

 

Obawiam się, czy nie mamy do czynienia z sytuacją, w której ten neofaszystowski ruch ukraiński tak silnie się rozwinął, że będziemy mieli poważne trudności, aby ten cały proces odwrócić.

 

- Najgorszą rzeczą jest to, że opanował umysły młodzieży, czyli, że problemu z tym nie będę miała ja, tylko moje dzieci, czy moje wnuki. Natomiast jest pocieszającą na swój sposób kwestią, że nie wszyscy Ukraińcy zgodzili się na to, żeby zbrodnie banderowskie wziąć na swoją odpowiedzialność. Chodzi mi o to, że odrzucono w tych wyborach człowieka, który najbardziej forsował tę nacjonalistyczną myśl, czyli pana Wiktora Juszczenkę, ale także panią Julię Tymoszenko, która też bardzo chętnie bawiła się w popieranie tych najbardziej skrajnych organizacji. Oznacza to, że ta zaraza, która przyszła, tego integralnego nacjonalizmu opanowała tylko część społeczeństwa. Na pewno opanowała Ukrainę Zachodnią, tę najbliżej nas i najbardziej niebezpieczną, tę która mówi, że Wielka Ukraina ma zająć następne dziewiętnaście powiatów Polski. To przecież dla nas są to sformułowania, na które natychmiast powinna być odpowiedź. Tak samo jak te pomysły nazwania stadionu we Lwowie imieniem Bandery. Te prowokacje budzą zażenowanie w pewnych kręgach na wschodzie Ukrainy. Jest zatem nadzieja na to, że nie całe społeczeństwo pójdzie w banderyzm co byłoby w ogóle czymś najstraszniejszym. Nie wiem co będzie z młodzieżą. Na razie jest to bardzo nośna rzecz, bo propaguje się ją w Internecie, także za pomocą filmów. Cały ten kult przybrał rozmiary fanatyczne. Fanatyzm zawsze jest groźny, szczególnie jeżeli jest skierowany do  dziesięcio – czy dwunastoletnich dzieci, dodatkowo przy zaangażowaniu nauczycieli.

 

Co należałoby uczynić, aby odwrócić ten proces?

 

- Powinniśmy przede wszystkim naciskać na jednoznaczne potępienie tego u nas, bo przecież oni się bardzo oglądają na wszystko to co jest od nich na zachód. Można postawić taką zaporę, wyartykułować, czego nie powinno być i patrzeć, może z latami wszystko się wyprostuje.       

 

 

Lucyna Kulińska - polski historyk, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, specjalność: historia najnowsza. Prezes Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego.

Ukończyła studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (1978).

Adiunkt na Wydziale Humanistycznym Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Pracuje w Zespole Politologii i Historii. Rozprawę doktorską nt. Obóz Narodowy w Polsce w latach 1944-1947 (Stronnictwo Narodowe i Organizacja Polska), obroniła na Wyższej Szkole Pedagogicznej im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie na Wydziale Humanistycznym w roku 1997 (promotor pracy dr hab. Tomasz Jan Biedroń).

Na Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie jako pracownik dydaktyczny prowadzi wykłady m.in. ze Stosunków międzynarodowych ze szczególnym uwzględnieniem Europy środkowej i wschodniej, Terroryzmu współczesnego oraz Problemów globalizacji.

Była jedną z organizatorek wystawy w krakowskim Pałacu Sztuki pt. Kresy wschodnie we krwi polskiej tonące zorganizowanej pod patronatem Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia.

Jest autorką wielu książek historycznych, zbiorów dokumentów oraz artykułów naukowych i prasowych, a także wielu publikacji i wystąpień, głównie w prasie związanej z polskim ruchem patriotycznym, kresowym i narodowym.

Lucyna Kulińska. Narodowcy. Z dziejów Obozu Narodowego w Polsce w latach 1944-1947, Warszawa-Kraków 1999.

Lucyna Kulińska, Mirosław Orłowski, Rafał Sierchuła. Narodowcy. Myśl polityczna i społeczna Obozu Narodowego w Polsce w latach 1944-1947, Warszawa-Kraków 2001.

Lucyna Kulińska. Związek Akademicki Młodzież Wszechpolska i Młodzież Wielkiej Polski w latach 1922-1947, Kraków 2000, wyd. II Warszawa 2004.

Lucyna Kulińska. Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskich Kresów w latach 1943-1947, t. 1 i 2, Kraków 2002, 2003.

Lucyna Kulińska i Adam Roliński. Antypolska akcja nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów Rady Głównej Opiekuńczej 1943-1944, Kraków 2003.

Lucyna Kulińska i Adam Roliński. Kwestia ukraińska i eksterminacja ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej w świetle dokumentów Polskiego Państwa Podziemnego 1942-1944, Kraków 2004.

Lucyna Kulińska. Dzieci Kresów, Warszawa 2003.

Lucyna Kulińska. Dzieci Kresów II, Kraków 2006.

Lucyna Kulińska. Dzieci Kresów III, Kraków 2009

Lucyna Kulińska. Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939, Kraków 2009

 

Opracował

Aleksander Szumański

tekst „Nasza Polska” nr 29 (768) 20. VII. 2010

 

 

 
PRZYJACIELE MOSKALE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
22.04.2012.

   ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA Z KRAKOWA

 

  PRZYJACIELE MOSKALE

 

 Dmitrij Rogozin, ambasador Rosji przy NATO dokonał – słynnego już wpisu – na Facebooku:

„Radosław Sikorski minister spraw zagranicznych Polski –ciekawe ilu naszych zabił”? Wpis został zilustrowany zdjęciami Sikorskiego z 1986 roku, gdy jako dziennikarz przebywał w okupowanym przez Sowietów Afganistanie. Ów wpis w sierpniu 2011 roku wywołał w światowych mediach prawdziwą burzę. Dla wirtualnych przyjaciół Rogozina wpis ten stał się pretekstem do ataków na Polskę i Sikorskiego najczęściej chamskich i wulgarnych. Oczywiście akcja ta bynajmniej nie była samowolnym pomysłem i działaniem rosyjskiego dyplomaty, lecz z góry dobrze zaplanowaną antypolską prowokacją. Nie pierwszą i zapewne i nie ostatnią. Przeciętny czytelnik mediów współczesnych nie zauważy różnicy pomiędzy walkami Sowietów z mudżahedinami,a aktualną obecnością sił NATO w tym kraju. Przekaz więc jest prosty: polski minister spraw zagranicznych  jawi się jako terrorysta walczący po ich stronie. A strona polska? Milczy.

 

Podobnych operacji medialnych Rosjanie przeprowadzili ostatnio kilkadziesiąt m.in. opisując mordy strony polskiej na rosyjskich żołnierzach i oficerach – jeńcach wojennych – w czasie wojny polsko – bolszewickiej w  latach 1919–1921. W czasie wizyty Tuska w Moskwie premier rządu RP nie zapytał Putina o Katyń, lecz zapragnął ustaleń dotyczących festiwalu piosenki radzieckiej w Zielonej Górze. Zdziwiony Putin zapytał więc Tuska o Katyń – Tusk odpowiedział, iż sprawa Katynia nie należy do polityków. Natychmiast po wyjeździe Tuska z Moskwy rakiety nuklearne zostały nakierowane na Polskę, portal kremlowski gazieta.ru napisał tekst zatytułowany „Nasz człowiek w Warszawie”, a prasa drukowana opisała dziadka Tuska, który wcale nie był ochotnikiem w Wehrmachcie.

 

Nie należy zapominać, iż Rosją rządzą dwa zwalczające się klany wywodzące się z sowieckiej agentury, a jedynym stabilizatorem coraz bardziej napiętej sytuacji jest premier Władimir Putin – wynika z analizy prywatnej amerykańskiej agencji wywiadowczej Strategic Forecasting (STRATFOR).

 

Niezależna.pl ujawnia, które z czołowych postaci Kremla powiązane są – według amerykańskich ekspertów – z GRU i FSB/KGB.

 

O tym, że rosyjskie władze działają jak mafia, politycy z Putinem na czele chronią kryminalistów, a najwyżsi rosyjscy oficjele traktują branie łapówek jak ściąganie podatków, czytelnicy „Nowego Państwa” i „Gazety Polskiej’ wiedzą nie od dziś. Taki obraz Rosji – zaskakujący być może dla niektórych komentatorów w Europie Zachodniej – wyłania się chociażby z dyplomatycznych depesz słanych z Ambasady USA w Moskwie do Waszyngtonu, które ujawnił portal WikiLeaks.

 

Znacznie ciekawsza jest jednak wiedza na temat wewnętrznych podziałów i agenturalno-biznesowych powiązań najważniejszych ludzi w Rosji.

 

Surkow – główny strateg GRU

 

Z opracowania STRATFOR pochodzącego z 2009 r. (dwa miesiące temu omawiała je częściowo „Gazeta Polska”) wynika, że władza na Kremlu podzielona jest między dwa główne, zwalczające się obozy, umiejętnie – przynajmniej na razie – pacyfikowane przez premiera Władimira Putina, który stara się zapewnić obu grupom równomierny podział zysków i wpływów.

 

Na czele pierwszego, „wojskowego” klanu stoi Władisław Surkow (ur. 1964) – wiceszef kancelarii prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, a jednocześnie najbliższy współpracownik Putina. O Surkowie mówi się, że jest nadzorcą Miedwiediewa delegowanym przez premiera. W drodze na szczyt miał pozbyć się m.in. oligarchy Michaiła Chodorkowskiego.

 

W latach 80. Władisław Surkow – etnicznie pół-Czeczen, pół-Żyd (pierwotnie nazywał się Asłambew Dudajew) – służył w oddziale artylerii stacjonującym na Węgrzech, lecz prawdopodobnie nie była to zwykła służba wojskowa. W 2006 roku jeden z jego głównych przeciwników politycznych, Siergiej Iwanow (wówczas minister obrony, obecnie pierwszy wicepremier), powiedział, że Surkow przebywał tam jako oficer GRU, czyli wywiadu wojskowego.

 

Według analizy STRATFOR Władisław Surkow jest dziś głównym strategiem GRU, a jednocześnie najważniejszym ideologiem Kremla. To on uważany jest za głównego orędownika „liberalizacji” gospodarki rosyjskiej. To on wymyślił młodzieżowe bojówki o nazwie „Nasi” (a dokładnie: Młodzieżowy Demokratyczny Antyfaszystowski Ruch „Nasi”), będące putinowskim, nacjonalistycznym odpowiednikiem sowieckiego Komsomołu. On też – w ramach walki z konkurencyjnym klanem „siłowików”, czyli środowiska oficerów KGB i FSB – przyczynił się do rozszerzenia wpływów politycznych środowiska GRU poprzez dokooptowanie do wojskowego klanu tzw. ciwilików.

 

Ciwiliki od Miedwiediewa

 

Określenie „ciwiliki” – pierwotnie odnoszące się do młodych absolwentów wydziałów prawa robiących karierę polityczną w Moskwie – obejmuje dziś wszystkich kremlowskich technokratów (także z dziedziny finansów i gospodarki), mających ambicje modernizowania rosyjskiego ustroju i gospodarki.

 

Czołowym przedstawicielem ciwilików jest oczywiście Dmitrij Miedwiediew (ur. 1965) – absolwent wydziału prawa Leningradzkiego Uniwersytetu Państwowego. Namaszczenie go na urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej było sygnałem, że Władimir Putin i grupa wojskowych stojąca za Surkowem, który zresztą sam ukuł termin „ciwiliki” dla kontrastu ze słowem „siłowiki”, poszerza pole działania i decyduje się na zwiększenie swoich wpływów w gospodarce.

 

Jak czytamy w analizie STRATFOR – najważniejsi, poza Miedwiediewem, przedstawiciele grupy ciwilików to Aleksiej Kudrin, German Gref, Elwira Nabiullina i Jurij Trutniew.

 

Kudrin to minister finansów i wicepremier Federacji Rosyjskiej. Podobnie jak Miedwiediew, zna się z Władimirem Putinem jeszcze z czasów, gdy ten ostatni pracował w ratuszu w Petersburgu. Zdaniem amerykańskich analityków to właśnie Kudrin, bardzo zdolny ekonomista, odgrywa główną rolę w procesie przejmowania wielkich państwowych koncernów przez ludzi wojskowych służb specjalnych. German Gref jest niezwykle wpływowym ekonomistą pochodzenia niemieckiego, prezesem Sberbanku – największego banku w Rosji i Europie Wschodniej. On także poznał Putina w Petersburgu. Nabiullina, z pochodzenia Tatarka, kieruje obecnie resortem handlu. Trutniew od sześciu lat jest ministrem zasobów naturalnych, rozporządzając ogromnymi pieniędzmi i potężną bronią w postaci koncesji na wydobycie paliw i minerałów.

 

GRU – Gazprom, Czeczenia, Smoleńsk

 

Najbardziej zaufanymi ludźmi Surkowa są jednak prominenci „związani z GRU” („GRU Connected”) – jak określa ich analityk agencji STRATFOR. Dwóch z nich to zresztą czołowe postacie śledztwa smoleńskiego.

 

Jurij Czajka – prokurator generalny Rosji – nadzorował najważniejsze polityczne śledztwa w Rosji. Prowadząc sprawę otrucia Aleksandra Litwinienki, głównym podejrzanym uczynił nie funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych, ale... Leonida Newzlina – skłóconego z Putinem biznesmena, który uciekł przed ówczesnym prezydentem Rosji do Izraela. Zarzuty postawione przez Czajkę Newzlinowi określono później jako „absurdalne”. Według analizy STRATFOR – Surkow wykorzystuje Czajkę do nękania państwowych koncernów kierowanych przez „siłowików”.

 

Siergiej Szojgu jest wiceprzewodniczącym rosyjskiej komisji ds. katastrofy pod Smoleńskiem. Był na miejscu tragedii już 10 kwietnia.

 

Pod jego nadzorem prowadzona była akcja „zabezpieczania” wraku, podczas której rosyjscy funkcjonariusze cięli fragmenty samolotu i wybijali szyby w jego oknach.

 

To właśnie z jego ust padły w 2009 r. słowa, które mogły być odebrane jako bezpośrednia groźba wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Proponując wprowadzenie w Rosji odpowiedzialności karnej za negowanie zwycięskiej roli ZSRR, Szojgu powiedział:

 

„[…]Wówczas prezydenci niektórych państw, negujący ten fakt, nie mogliby bezkarnie przyjeżdżać do naszego kraju [...] […]Nic nie powinno być zapomniane. Ci, którzy targną się na naszą pamięć, nie powinni spokojnie spać i przyjeżdżać do Rosji[…]”

 

Jako powiązanych z GRU członków klanu Surkowa w analizie STRATFOR wymienia się jeszcze trzy inne wpływowe osoby: Aleksieja Millera, prezesa Gazpromu, Ramzana Kadyrowa, marionetkowego prezydenta Czeczenii, oraz Michaiła Lesina, doradcę Miedwiediewa.

 

Sieczin i jego wpływy

 

Głównym przeciwnikiem Surkowa w walce o władzę na Kremlu – a co za tym idzie o wpływy i pieniądze – jest Igor Sieczin (ur. 1960), wiceszef rządu Władimira Putina. Sieczin zaczynał swoją karierę jako tłumacz w Mozambiku. Według niektórych źródeł – był też tam rezydentem rosyjskich służb. Jak pisze portal lenta.ru, w latach 80. Sieczin mógł nawiązać w Afryce znajomość z Siergiejem Iwanowem, agentem KGB – później ministrem obrony i wicepremierem Rosji.

 

Dziś trudno powiedzieć, czy Sieczin przebywał w Mozambiku jako rezydent KGB, czy może GRU – faktem jest, że jego klan w Moskwie składa się głównie z byłych lub obecnych agentów służb cywilnych, czyli KGB i FSB.

 

Sieczin – głowa klanu „siłowików” – ma równie dobry kontakt z Władimirem Putinem jak Surkow. Poznał przyszłego premiera Rosji w Petersburgu. Był nawet szefem jego kancelarii, gdy Putin pracował jako zastępca burmistrza miasta. Także przez następne lata – niezależnie od stanowiska, jakie zajmował Władimir Putin – Sieczin podążał za nim jak cień. Był m.in. wiceszefem prezydenckiej administracji.

 

Od 2008 r. to właśnie Igor Sieczin negocjuje międzynarodowe dostawy broni i technologii militarnej. Mimo ofensywy Surkowa i ludzi z GRU zachował wiele wpływów w cywilnych instytucjach federalnych, np. w izbach skarbowych. Według dziennika „Kommiersant” – nawet w prokuraturze generalnej, rządzonej przez zaufanego człowieka Surkowa, czyli Jurija Czajkę, Sieczin ma swoją „wtyczkę”. Mowa o znanym ze śledztwa smoleńskiego Aleksandrze Bastrykinie – szefie wydziału dochodzeniowego. Igor Sieczin kontroluje też większość ośrodków siłowych i państwowych koncernów, obracających miliardami rubli. Nie dziwi więc, że Surkow – chcąc ratować słabnącą pozycję GRU – był zmuszony sięgnąć po „ciwilików”.

 

Autorzy analizy STRATFOR wymieniają najważniejszych „siłowików”:

 

– Nikołaj Patruszew – sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, były szef FSB, w latach 70. i 80. agent kontrwywiadu KGB;

 

– wspominany Siergiej Iwanow – pierwszy wicepremier Rosji, były minister obrony; od połowy lat 70. w KGB (gdzie w 1976 r. poznał Władimira Putina), a po transformacji w SVR (Służbie Wywiadu Zagranicznego) i FSB;

 

– Raszyd Nurgalijew – minister spraw wewnętrznych, długoletni oficer KGB, a potem Federalnej Służby Kontrwywiadowczej (FSK), przekształconej następnie w FSB;

 

– Wiktor Iwanow – prezes koncernu zbrojeniowego „Ałmaz-Antej” (m.in. budowa systemów antyrakietowych), a przy tym szef Aerofłotu (największy rosyjski przewoźnik lotniczy) i dyrektor federalnej służby antynarkotykowej; przez wiele lat w KGB, potem w FSB, m.in. na stanowisku szefa wydziału bezpieczeństwa wewnętrznego;

 

– Cyryl – prawosławny patriarcha Moskwy i Wszechrusi, według tajnych akt ujawnionych w 1992 r. tajny współpracownik KGB o ps. „Michajłow”;

 

– Siergiej Naryszkin – szef prezydenckiej administracji, przewodniczący Prezydenckiej Komisji Federacji Rosyjskiej ds. Przeciwstawiania się Próbom Fałszowania Historii ze Szkodą dla Interesów Rosji (pełna nazwa); w latach 80. pracował w sowieckiej ambasadzie w Belgii;

 

– Borys Gryzłow – przewodniczący Dumy Państwowej;

 

– Anatolij Serdiukow – minister obrony, wcześniej szef Federalnej Służby Podatkowej mającej olbrzymie kompetencje i możliwości nacisku na niepokornych polityków oraz biznesmenów;

 

– Siergiej Bogdanczykow – prezes Rosnieftu (potężny koncern paliwowo-gazowy) i dyrektor generalny firmy petrochemicznej Gazprom Nieft;

 

– Wiktor Christienko – minister przemysłu, były premier, wicepremier i wiceminister finansów.

Określenie „ciwiliki” – pierwotnie odnoszące się do młodych absolwentów wydziałów prawa robiących karierę polityczną w Moskwie – obejmuje dziś wszystkich kremlowskich technokratów (także z dziedziny finansów i gospodarki), mających ambicje modernizowania rosyjskiego ustroju i gospodarki.

 

Osobom, które nie rozumieją działania agentury sowieckiej w Polsce i w konsekwencji strachu ekipy Tuska jako współpracowników tych służb, stąd zresztą biorącej się uległości przed Rosją należy się odpowiednia wiedza, której niestety nie otrzymają od manipulacji, jakich dopuszczają się mainstreamowe media. Media mainstreamowe „Gazeta Wyborcza”i telewizje - są dyspozycyjne wobec rządu.

 

Rosjanie kierując się celem zaszkodzenia wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej realizują swoje cele imperialne. Polska przestając być suwerennym, niepodległym państwem podlega dyktatowi Moskwy działającej przez wynajętych w tym celu zdrajców narodu.

 

Najlepszą formą obrony jest atak. W Sejmie RP 13 kwietnia 2012 następny konfederat premie Donald Tuskr w pełnym upodleniu zdrajcy wskazuje do korespondencji niepodległościowej adres …cara.

 

Premier stwierdził, iż wolałby się nie urodzić niż na grobach zmarłych budować karierę polityczną. Celem przemówienia było niedopuszczenie wystąpienia do Rosji przez Sejm RP o zwrot wraku samolotu niszczejącego od przeszło dwóch lat w Smoleńsku. Premier w swym wystąpieniu potwierdził tylko kompromitację swojego rządu. Od kiedy rząd jest nad Sejmem? Polska utraciła suwerenność na skutek powstania nowej tuskowej Konfederacji Targowickiej, której powstanie i zdradę narodową Tusk w czasie obrad Sejmu RP obarczył…PIS.

 

„Tutaj spoczywa 8000 radzieckich czerwonoarmistów brutalnie zamęczonych w polskich obozach śmierci w latach 1919 – 1921” – tej treści tablicę w maju 2011 roku umieszczono na terenie byłego obozu jenieckiego dla sowieckich jeńców wojennych w Strzałkowie.

 

 Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie od razu poinformowała, że nic jej nie wiadomo o fakcie zamieszczenia owej tablicy.

 

Autorzy napisu świadomie kłamią sugerując, że w Polsce istniały jakieś „obozy śmierci” mordujące wziętych do niewoli w trakcie wojny polsko - bolszewickiej czerwonoarmistów.

 

„Przypadkiem”, zanim o zdarzeniu dowiedziały się polskie media, obszernie sprawę zrelacjonowały rosyjskie media NTV i portal Lifes News. Kilka dni później 24 maja temat „polskich obozów śmierci” powrócił. Według dziennikarzy takie obozy miały istnieć w Strzałkowie i Tucholi gdzie przetrzymywano sowieckich jeńców w 1920 roku. Według autorów reportażu mogło ich zginąć nawet 30 tysięcy, chociaż jak zaznaczono dokładne dane na ten temat nie są znane, gdyż Polska nigdy nie przekazała ich Rosji, co miało być jawnym złamaniem postanowień traktatu ryskiego z 1921 roku. Jako jedną z przyczyn dziennikarze wymienili masowe egzekucje.

 

Historia pomawiania Polaków o mordowanie sowieckich jeńców ma już ponad 21 lat. Przygotowanie odpowiednich materiałów propagandowych zlecił w 1990 roku Michaił Gorbaczow. Przyznając bowiem odpowiedzialność przywódców ZSRR za bestialski mord w Katyniu ponad 20 tysięcy polskich oficerów chciał zrelatywizować tę tragedię. Przekaz miał być prosty: „zamordowaliśmy waszych oficerów, ale to wy zaczęliście”. Ilekroć więc  strona polska przypomina sprawę zbrodni katyńskiej, tylekroć rosyjskie media na polecenie Kremla oskarżają Polskę o mordowanie sowieckich jeńców.

 

Przypomina to przysłowiową rozmowę „dziada z obrazem”, ponieważ do Trybunału w Strasburgu wystąpiły jedynie Rodziny Katyńskie, choć było to powinnością polskiego  establishmentu, który zapewne ze strachu przed Rosją schował „głowę w piasek”.

 

Wreszcie po przeszło siedemdziesięciu latach 16 kwietnia 2012 roku zbrodnia katyńska została uznana przez międzynarodowy Trybunał w Strasburgu za zbrodnię wojenną – nie podlegającą przedawnieniu.

 

Pojawienie się tablicy w Strzałkowie było odpowiedzią Kremla na tablicę, którą na miejscu katastrofy w Smoleńsku umieścili członkowie „Stowarzyszenie Katyń 2010”. Napis na tablicy był hołdem złożonym prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i członkom delegacji, którzy lecieli na obchody 70 Rocznicy „ludobójstwa katyńskiego”. Rosjanie nie tylko zdjęli tablicę jako postawioną nielegalnie, ale także – i to już powinno się było spotkać z ostrą reakcją polskich władz  - zamocowali nową z ocenzurowaną treścią, z której wyrzucono pojęcie ludobójstwa katyńskiego.

 

Ostatnie lata są pełne podobnych prowokacji w rosyjskim wydaniu, a wszystko za sprawą przejęcia władzy w Rosji przez oficerów dawnego KGB. Dla nich dezinformacja i manipulowanie przekazem to przysłowiowy „chleb powszedni”. 

 

W 2004 roku w obliczu zbliżającej się 60 rocznicy  zakończenia II wojny światowej Kreml wydał polecenie ataku medialnego na Polskę. Cel był prosty – nie dopuścić do pokazania Polski jako ofiary sojuszu Hitlera i Stalina, a więc pokazanie Rosji jako wyzwoliciela Europy spod jarzma nazistów.

 

Tylko w okresie od sierpnia do grudnia 2004 roku ukazało się co najmniej 130 rosyjskich publikacji dotyczących II wojny światowej w których stawiano Polsce rozmaite zarzuty. Rosjanie nie zawahali się nawet powoływać w tej kampanii na rzekome polskie publikacje, które nigdy nie miały miejsca.

 

Jak działają rosyjskie władze dobrze pokazuje incydent z sierpnia 2005 roku, gdy w Moskwie pobito dwóch polskich dyplomatów i dziennikarza. Rosyjskie media tłumaczyły to wzburzeniem społeczeństwa po tym, jak pod koniec lipca napadnięto w Warszawie czworo młodych Rosjan. W tym czasie polska ambasada kilkakrotnie odbierała groźby wysadzenia ambasady. Rosja chciała wówczas zaostrzenia stosunków z Polską ponieważ faworytem nadchodzących wyborów prezydenckich był nie ukrywający antyrosyjskich sympatii Lech Kaczyński. Ówczesny prezydent Warszawy dał próbkę tego, czego Rosjanie mogą spodziewać się po jego wyborze, organizując rok wcześniej patriotyczne obchody Powstania Warszawskiego. Podczas tych obchodów często przypominano działalność sowietów w 1944 roku którzy najpierw podburzali ludność Warszawy do powstania, a potem pozwolili Niemcom wyrżnąć chwytających za broń Polaków. Świadomie wstrzymali ofensywę, a na dodatek pomoc aliantów ( Stalin nie zgodził się na loty samolotów mające dostarczyć broń i żywność powstańcom ).

 

Dodatkowym czynnikiem, który dało się zauważyć, było podsycanie narastającego konfliktu między PIS, a PO. W tym celu użyto  rosyjskiej agentury, stacjonującej już zresztą w Polsce od czasu „odzyskania niepodległości” 4 czerwca 1989 roku. Po tym jak wybory przegrał PIS Rosjanie wyraźnie zaczęli faworyzować obecne władze w myśl zasady „dziel i rządź”. Dramatyczna akcja Lecha Kaczyńskiego, który wraz z innymi przywódcami środkowoeuropejskimi w sierpniu 2008 roku przyleciał do bombardowanej przez Rosjan Tbilisi, stolicy Gruzji i zaprotestował przeciwko agresji zabolała Moskwę.

 

W swojej „antymisji” przybył wówczas Bronisław Komorowski, któremu nie podobało się spartaczenie przez snajpera sowieckiego usiłowanie zastrzelenia Lecha Kaczyńskiego. „Taki zamach, jaki prezydent” powiedział wówczas otwarcie Komorowski, popisując się hańbą marszałka Sejmu RP.

 

Komorowski już w 2008 roku przygotowywał zamach stanu, co mu się wreszcie udało 10 kwietnia 2010 roku, gdy Miedwiediew telefonicznie „wystawił” akt zgonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.   

 

W połowie 2009 roku Rosjanie rozpoczęli kolejna prowokacyjną kampanię związaną z polskimi obchodami 70 rocznicy napaści Niemiec na Polskę.

 

Ponieważ Rosjanie uczą się w podręcznikach, że druga wojna światowa rozpoczęła się w czerwcu 1941 roku od napaści hitlerowskich Niemiec na miłujący pokój kraj rad, to trzeba było zmarginalizować sojusz Hitlera i Stalina, którzy dokonali 1 i 17 września 1939 roku rozbioru Polski i Europy. Głównymi organizatorami owej kampanii była rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) i Ministerstwo Obrony Rosji. Przekaz był prosty: - w latach trzydziestych Polska paktowała z Hitlerem i razem z Niemcami chciała napaść na ZSRR. W ramach oszczerczej kampanii ukazało się mnóstwo prowokacyjnych wobec strony polskiej artykułów dotyczących II wojny światowej. Były one prezentowane w czołowych rosyjskich gazetach i w najważniejszych stacjach telewizyjnych.

 

Wówczas również postanowiono nasilić akcję dzielenia Polaków na lepszych i gorszych. Tak też z inicjatywy służb sowieckich i posiłkując się zdrajcami narodowymi powstały „dwie” Polski. ”Lepsza” Polska z którą można rozmawiać, „druga” obciachowa z oszołomami i moherami modlącymi się pod „politycznym” krzyżem, czego wykładnią były bandyckie napady i bezczeszczenia krzyża.  Prowokatorami były rządowe służby (policja i straż miejska). Sam Tusk zapowiedział, iż „pod Pałacem Prezydenckim trzeba zrobić porządek”. Inicjatorem walki z krzyżem był Komorowski.

 

Władimir Putin zaproponował Tuskowi wspólne obchody rocznicy zbrodni w Katyniu, ale bez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Tusk przyjmując propozycje Putina stał się dla Kremla zakładnikiem i „odpowiedzialnym politykiem”.

 

Tragiczną śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej Rosjanie wykorzystali jeszcze lepiej.

 

Już następnego dnia po katastrofie rosyjskie media ogłosiły ocieplenie polsko-rosyjskich stosunków i rozpoczęcie nowej epoki. Ta nowa epoka zaowocowała matactwem śledztwa smoleńskiego, gdy osławioną komisję Burdenki z 24 stycznia 1944 roku  zastąpiła Tatiana Anodina.

 

Powstało kłamstwo katyńskie 2010 przy współudziale polskiej komisji Jerzego Millera. 

 

Przy testowaniu jakości samochodów za najważniejszy uważa się tzw. „test łosia”. Polega on na tym, że zakładamy, iż przed jadący z dużą prędkością samochód wbiega łoś, a kierowca stara się go ominąć i wrócić na drogę. Jeżeli zakręt i powrót mu się uda, oznacza to, że auto jest bezpieczne.

 

W polityce „test łosia” polega na wpychaniu partnerowi  (przeciwnikowi) informacji, będącej dla jego polityki tym samym, czym dla kierowcy łoś, czyli nieznaną przeszkodą. Takim łosiem wrzuconym przez Rosjan Polsce była konferencja rosyjskiego MAK-u w dniu 12 stycznia 2011 roku. Rosjanie nie tylko obarczyli Polaków wyłączną odpowiedzialnością za katastrofę smoleńską, ale także zasugerowali, że była to wina będącego rzekomo pod wpływem alkoholu szefa wojsk lotniczych, który naciskał na lądowanie.

 

Na szczęście, jak uczy historia kryminalistyki nie  istnieje zbrodnia doskonała, natomiast rząd Tuska nie ma już możliwości wypowiedzenia swojego udziału w rosyjskiej imperialnej awanturze.

 

Gdyby tylko spróbował, czekałby ich los podobny do zdrajców targowickich. Ponadto odrzucenie tego

„pojednania” skompromitowałoby do reszty rząd Tuska w oczach Polaków za błędna politykę wobec Rosji, w jaką zabrnął w ciągu ostatnich lat.

 

Polska zyskałaby wizerunek europejskiego warchoła z którym niemożliwe są jakiekolwiek porozumienia.

 

Wiedzą o tym  Putin i Tusk,  dlatego też  Kreml nie posiada wobec Polski żadnych skrupułów posługując się starymi sowieckimi metodami prowokacji. Kreml zdążył się już upewnić, iż polski rząd nie jest  w stanie twardo zaprotestować przeciwko tym prowokacjom. Porównując ten rząd do teatralnej lalkarskiej groteski - wszystkie kukły ładnie się poruszają na sznureczkach sterowanych przez Kreml. Ujmując ten stan po leninowsku można powiedzieć słowami Lenina iż  „rząd Tuska umrze jak kapitalista powieszony na sznurku, który sam wyprodukował”.

 

Literatura

 

niezależna.pl

 

Leszek Pietrzak „Haki z Kremla”,

 

 

                                                                              Aleksander Szumański

 

 
WAWEL - KATEDRA - 10 KWIETNIA 2012 ROKU Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
12.04.2012.

  ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA Z KRAKOWA

 

WAWEL – KATEDRA – 10 KWIETNIA 2012

 

 Punktualnie o godz. 17 30, w drugą rocznicę Tragedii Narodowej, Ksiądz Prałat mgr Zdzisław Sochacki rozpoczął odprawianie mszy św. w Królewskiej Katedrze na Wawelu. Słowa ks. prałata utonęły w wielooktawowym katedralnym chórze, o niespotykanej skali, barwie i sile głosu. Byliśmy z moją małżonką wzruszeni. Wprawdzie przybyliśmy na Wawel przed rozpoczęciem mszy św. lecz nasze usiłowania dotarcia przed ołtarz okazały się niewykonalne. Ten gęsty już tłum uczestników nabożeństwa zdawało się iż falował, a gęstniał z każdą minutą. Być może  i powietrza zaczynało brakować, jakby ktoś szczelnie pozamykał wszystkie możliwe otwory okienne i wywietrzniki. Oczywiście tak nie było, ale takie złudzenie nam towarzyszyło. Utknęliśmy w samym środku katedry 

jednocząc się w jedno ciało z rozmodlonym tłumem. „Niech będzie Bóg uwielbiony i święte imię Jego” rozbrzmiewał głos kapłana, któremu towarzyszył już nie tylko chór, lecz także uczestnicy nabożeństwa. Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie pomyślałem o mojej Matce. Czułem jej miłość i bliskość darowaną mi na Ten Dzień Nadziei i Zmartwychwstania Pańskiego. W tym odczuciu utrwalało mnie spojrzenie na własny cel, który właśnie dzisiaj, w Tym Dniu udało mi się osiągnąć. Małżonka trzymała mnie mocno, mocno za rękę, co dodawało mi siły przetrwania. Wolno, wolno, udało nam się dotrzeć do stopni katedry i na nich usiedliśmy. Przed katedrą stał już tłum z tabliczkami na których widniały nazwiska ofiar Tragedii Narodowej. Tabliczki zwieńczone były Popiersiami Pary Prezydenckiej i św. p. Janusza Kurtyki. Gdy kapłan wezwał nas do przekazania sobie znaku pokoju podeszła do mnie dziewczynka, może pięcioletnia, podając mi swoją rączkę. A potem inna dziewczynka w tym samym wieku przekazała mi również ten znak. Obie dziewczynki z rodzicami miały przypięte biało czerwone wstążeczki. To dla nas był bardzo dobry znak. Ufnie patrzymy w przyszłość. Komunię świętą rozdawali trzej braciszkowie, wśród tego zamodlonego tłumu wiernych pamięci Tego Dnia i Zmartwychwstania Pańskiego.  A potem rozległo się głośno, jak można najgłośniej „Boże coś Polskę” – „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”. W pochodzie pod Krzyż Katyński prowadzonym przez prezesa krakowskiego klubu „Gazety Polskiej” p. Mirosława Borutę dzierżyłem otrzymaną tabliczkę z nazwiskiem poległej w Smoleńsku Jolanty Szymanek – Deresz. Wydaje się, iż ten cały tłum katedralny falował pod Krzyżem Katyńskim. Gdy o godzinie 21 00 pojawiliśmy się z małżonką jeszcze raz przed Katyńskim Krzyżem  widząc falujący tłum usłyszeliśmy „Boże coś Polskę” – „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.

Alleluja, Alleluja.

 
KOŚCIÓŁ ŚW. MARII MAGDALENY WE LWOWIE ZE SKOCZNĄ MUZYKĄ W TLE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
09.04.2012.

   ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA ZE LWOWA

 

KOŚCIÓŁ ŚW. MARII MAGDALENY WE LWOWIE ZE SKOCZNĄ MUZYKĄ W TLE

Jedna z najstarszych i najpiękniejszych świątyń łacińskich Lwowa – kościół św. Marii Magdaleny zrabowany przez komunistów i do dzisiaj nie zwrócony parafii. Pozbawiony zdartych dzwonnic, krzyży służy Ukraińcom jako sala koncertowa.

Natomiast dawną rezydencję metropolitów lwowskich Kościołowi rzymsko-katolickiemu udało się odzyskać dzięki  wizycie na Ukrainie Ojca Świętego bł. Jana Pawła II w 2001 roku. To zresztą jedyny obiekt zwrócony wspólnocie katolickiej we Lwowie od czasu gdy Ukraina uzyskała suwerenność. W mrocznych dziejach sowieckiego komunizmu we Lwowie zrabowano kościołowi rzymsko-katolickiemu niemal wszystko. Z ponad 30 kościołów pozostawiono tylko dwa: Katedrę Wniebowzięcia Najświętsze Marii Panny i kościół św. Antoniego. Po upadku sowieckiej dominacji we Lwowie władze ukraińskie zamieniły zrabowane kościoły na „średniowieczne cerkwie” umieszczając na ich elewacjach   żeliwne reliefy – tablice informujące o założonej w średniowieczu cerkwi prawosławnej. Zresztą nie tylko jako dowód rabunku, ale również akcję pozbawiania miasta Semper Fidelis jego wielowiekowej polskości. Ponadto władze ukraińskie pomimo szumnych deklaracji nie tylko, że nie oddały prawowitym właścicielom we Lwowie kościołów, ale nie przyznały ani jednej działki pod budowę.

Lwowską rezydencję metropolitalną remontuje się w nieskończoność. Gęsta siatka rusztowań tkwi od lat, przysłaniając jej architekturę. Dewastacja Pałacu Biskupiego rozpoczęła się od chwili okupacji sowieckiej. Po stacjonowaniu w nim oddziałów Armii Czerwonej wywieziono z niego 300 fur gnoju i śmieci. Posadzki, drzwi i okna zostały porąbane i spalone. W kaplicy żołnierze sowieccy urządzili latrynę.

Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Marii Magdaleny pojawił się w zachodniej części dzisiejszej Ukrainy w XIII w. za rządów halickiej linii Rurykowiczów. Jako pierwsze swoją misję rozpoczęły zakony franciszkanów i dominikanów. Od samego początku Kościół na Rusi był tradycyjnie utożsamiany z polskością. Do początku XIX w. Kościół w tej części Rusi która znalazła się w Imperium Rosyjskim, działał i rozwijał się bez przeszkód. Jednak od tego momentu rząd rosyjski rozpoczął działalność antykościelną zamykając wiele kościołów, konfiskując majątki kościelne. Działania te nasiliły się jeszcze w okresie pod rządami bolszewików. W 1939 roku służby specjalne aresztowały wszystkich księży rzymskokatolickich z diecezji kamienieckiej i żytomierskiej  rozpoczynając masowe deportacje Polaków do Kazachstanu. Po II wojnie światowej, kiedy przesiedlono większość Polaków w granice PRL, część Polaków została w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. W latach 1948 – 1953 nadeszła kolejna fala represji. We Lwowie pozostały czynne Katedra Łacińska i kościół p.w. św. Antoniego, oraz do 1962 roku kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny.

Rzymsko - katolicki kościół pod wezwaniem  św. Marii Magdaleny we Lwowie usytuowany jest u zbiegu ulic Leona Sapiechy i Sykstuskiej. Geneza sięga wieku XVII. Posadowiony został w stylu renesansowym i barokowym. Konsekracja kościoła odbyła się w 1758 roku. Wewnątrz wybudowano ołtarz główny i dziewięć ołtarzy bocznych. W absydzie kościoła znajduje się ścienna nastawa  ołtarzowa pokryta sztukaterią z ok. 1608 roku przedstawiająca sceny z życia św. Marii Magdaleny.

Na przełomie lat 20 i 30 ub. wieku wzniesiono na podwyższeniu nową mensę ołtarzową z marmuru i alabastru z rzeźbami aniołów. Od samego początku gospodarzami kościoła, jak i przylegającego doń klasztoru byli OO. Dominikanie.
 
Władze bolszewickie we Lwowie w 1962 roku zamknęły kościół urządzając tam klub młodzieżowy, a następnie salę muzyczną funkcjonującą zresztą do chwili obecnej. Część wyposażenia kościoła zniszczyli  bolszewicy. Baptysterium przebudowano na klozety / zanieczyszczone, śmierdzące, nie czyszczone, nie obsługiwane, bez papieru toaletowego, funkcjonujące do dzisiaj /. Władze ukraińskie nie zwróciły dotąd świątyni parafii rzymskokatolickiej zagarniętej przez bolszewików, pomimo wielu starań i apeli w tym płynących z różnych stron świata. Zawładnięta świątynia już 46 lat znajduje się w obcych pogańskich rękach. Po bolszewikach spadkobiercami są Ukraińcy! Bezczeszczą świątynię, jak czynili to bolszewicy!

Wierni znajdujący się w pogardzie władz biorą wytrwale udział w nabożeństwach. Proboszczem kościoła był bohaterski ks. biskup Leon Mały ( obecnie   ks. Włodzimierzem Kuśnierzem) odpierający dzielnie wszystkie ataki m. in. t. zw. dyrekcji Budynku Muzyki Operowej i Kameralnej, jak oficjalnie nazywany jest kościół. Z nawy głównej kościoła usunięto stacje Drogi Krzyżowej !

W mojej korespondencji ze Lwowa ”Lwów dole i niedole” z dnia 11-13 kwietnia 2008 r.  pomieszczonej w „Kurierze Codziennym” Chicago, oraz w iskry.pl opisałem za kwartalnikiem „Cracovia Leopolis”/ nr 3/2006 / haniebną historię, która wydarzyła się w kościele p.w. św. Marii Magdaleny z końcem maja 2006 roku.

Otóż proboszcz ks. biskup Leon Mały skierował do parafian list w sprawie koncertu związanego z obchodami „Dni Krakowa” we Lwowie. Koncert nie odbył się w kościele, ponieważ parafianie zablokowali miejsce przed głównym ołtarzem, a krakowscy artyści nie zgodzili się na występ w tym miejscu. Dyrektor Domu Muzyki Organowej / czyli kościoła św. Marii Magdaleny / J. Winnicki wystosował kartkę do p. Józefa – kościelnego u św. Marii Magdaleny następującej treści: „ Szanowny Panie Józefie 3 – 4 czerwca o 17 godz. koncerty na ołtarzu. Proszę zabrać wasze maneli z szacunkiem J. Winnicki.

„Maneli” to przedmioty kultu religijnego, w tym krzyże. Parafianie zwrócili się więc do proboszcza ks. biskupa Leona Małego z propozycja niedopuszczenia do profanacji i stania w obronie świętości ołtarza i krzyży. Biorąc pod uwagę świętość sprawy ks. proboszcz powiadomił dyrektora, ze na ołtarzu koncertów być nie może, bo to jest miejsce święte.

Niestety do dzisiaj nic się nie zmieniło. Kościól p.w. św. Marii Magdaleny nie powrócił do polskiej parafii. Senator Ryszard Bender wystosował apel do ministra Radosława Sikorskiego opublikowany w „Naszej Polsce” nr 40 z dn. 30. IX. 2008 r. Apel ów zawiera tytuł:  „ Stalinizm po lwowsku”. Oto z niewielkimi skrótami treść apelu:
„… Polacy we Lwowie dysponują zaledwie dwiema świątyniami: katedrą i kościołem św. Antoniego. Nadal pomimo wielokrotnych przyrzeczeń Polacy nie mogą odzyskać kościoła św. Marii Magdaleny. Jest to świątynia, w której Polacy modlili się od początku XVII w. Stanowi ona hipoteczną własność istniejącej przy kościele parafii. Jej proboszczem jest ks. bp. Leon Mały, sufragan archidiecezji rzymskokatolickiej obrządku łacińskiego we Lwowie. Własność tę potwierdził publikowany w ilustrowanym kalendarzu tejże parafii na rok 2008 oficjalny dokument z dnia 13. XII. 2004 r. wystawiony przez Archiwum Państwowe we Lwowie. Cały jednak czas kościół św. Marii Magdaleny nie jest w gestii parafii i proboszcz nie ma możliwości nim dysponowania. Fronton świątyni „zdobią” liczne tablice informujące po ukraińsku, że jest to Budynek Muzyki Organowej i Kameralnej. Niemal codziennie w świątyni / prezbiterium z ołtarzem oddziela zasłona / odbywają się próby orkiestry, oraz koncerty muzyczne nie tylko muzyki poważnej, ale i skocznej. Z nawy głównej gdzie odbywają się koncerty, administracja Budynku Muzyki Organowej i Kameralnej usunęła stacje Drogi Krzyżowej. Ustępstwem od niedawna, dla parafian jest możliwość odprawiania Mszy św. …Natychmiast po każdej Mszy św. uczestnicy muszą nie tylko zamiatać podłogę całego kościoła, ale i zmywać. Dążąc do przywrócenia normalności w kościele św. Marii Magdaleny, polska mniejszość we Lwowie, wierni związani z tą świątynią, w marcu 2007 r. zamknęli się w kościele i głodowali. Głodówkę przerwano po zapewnieniu władz administracyjnych, że kościół św. Marii Magdaleny przestanie być głównie Budynkiem Muzyki Organowej i Kameralnej, powróci do parafii, będzie ponownie wyłącznie miejscem kultu religijnego. Czas pokazał, że były to złudne zapewnienia. Niedawno latem bieżącego roku nastąpiły dalsze ograniczenia, dotyczące wymienionej świątyni. W dniu 22 lipca 2008 r. Lwów odwiedzili ojcowie paulini z Jasnej Góry. Kościołowi św. Marii Magdaleny przekazali oni kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Umieszczono ją w prezbiterium odgrodzonym zasłoną od nawy głównej. W uroczystym przekazaniu kościołowi kopii obrazu Jasnogórskiej Madonny, obok tłumnej obecności wiernych, uczestniczył proboszcz świątyni ks. bp. Leon Mały, ks. abp. Mieczysław Mokrzycki, koadiutor metropolity ks. kardynała abp. Mariana Jaworskiego, oraz konsul generalny RP we Lwowie Wiesław Osuchowski.

Władze Lwowa wydarzenie to związane z wniesieniem kopii wizerunku Pani Jasnogórskiej do Budynku Muzyki Organowej i Kameralnej, jak oficjalnie nazywany jest kościół św. Marii Magdaleny, uznały za naruszenie prawa. Wiernych niepokoją, przerażają rozchodzące się wieści w mieście, informacje, że wobec proboszcza kościoła św. Marii Magdaleny, ks. bp. Leona Małego podjęte zostało dochodzenie sądowe.

 

Ks. Leon Mały do MSZ:

 

…przez wielu wiernych z parafii, przez przechodniów, będąc w ubiegłym miesiącu we Lwowie upraszany byłem o to, żebym sprawę kościoła św. Marii Magdaleny przedstawił w Senacie RP. W związku z powyższym proszę  o odbycie rozmowy z ambasadorem Republiki Ukrainy w Polsce, wezwać go do MSZ w trybie dyplomatycznym i zażądać oficjalnych wyjaśnień co się dzieje z kościołem św. Marii Magdaleny we Lwowie i jaka będzie jego przyszłość?

 

Panie Ministrze, przywrócenie świątyni wiernym, polskiej mniejszości we Lwowie, sprzyjać będzie przyjaznym relacjom polsko-ukraińskim i miejmy nadzieję – przyczyni się walnie do zabliźnienia bolesnych urazów z przeszłości.”


Aleksander Szumański

 

 
LWÓW - BURZLIWE DZIEJE Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
08.04.2012.

  ALEKSANDER SZUMAŃSKI

KORESPONDENCJA ZE LWOWA

 

LWÓW – BURZLIWE DZIEJE

 

 W pierwszych dniach maja słychać we Lwowie niemal wyłącznie polska mowę. Tysiące turystów spacerują uliczkami, tłoczą się w kawiarniach i pielgrzymują do Katedry, lub kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, gdzie okupanci ukraińscy – oficjele urządzili sobie filharmonię, zakrystię zamieniając na woniejący wychodek, po drodze profanując hostię świętą i inne „maneli” jak to określił dyrektor owej filharmonii. Ci nieliczni nasi ziomkowie, którzy po wojnie nie opuścili swojego miasta wtapiają się wówczas w tłum wycieczkowiczów z Polski.

 

Kiedy w XIX wieku Warszawa dopiero zyskiwała wielkomiejskie szlify, Lwów był już metropolią. Ulicami jeździły tramwaje, do każdej części miasta doprowadzona została elektryczność i linie telefoniczne, działały wodociągi miejskie. A wszystko dzięki autonomii, jaką w połowie XIX wieku Galicja uzyskała od Austrii.  W tamtych latach Lwów mógł bez obaw konkurować  z wielkimi ośrodkami europejskimi ; nowoczesna architektura, słynne wyższe uczelnie, bezcenne zbiory sztuki z dziesiątkami prac Rembrandta, czy Durera należącymi do powołanego w 1817 roku Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, w którego skład weszło po kilku latach nowo utworzone Muzeum Lubomirskich.

 

Miasto cieszyło się w świecie znakomita opinią. Europejczycy znali je jako centrum tolerancji. Wszak od kilku wieków Lwów był ośrodkiem administracyjnym  różnych religii. Powstanie niepodległej Polski jeszcze zdynamizowało rozwój miasta. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowoczesne instytucje finansowe, otwarto międzynarodowe targi (Targi Wschodnie).

 

Międzywojenny lwów słynął także z wielkich hucznych bali. Te najwspanialsze, na których bawiła się cała krajowa elita, odbywały się w hotelu George’a. Za czasów prezydentury profesora Ignacego Mościckiego, wcześniej wykładowcy Politechniki Lwowskiej, bal organizowano zawsze 1 lutego – w dniu imienin zwierzchnika sił zbrojnych i głowy państwa. Gospodarzem zabawy był słynny 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich.

 

Na owych balach poznawali się słynni lwowianie, jak np. Jan Sas Zubrzycki z przyszłą małżonką.

 

Jan Karol Sas-Zubrzycki (Jan Zubrzycki h. Sas, ur. 25 czerwca 1860 r. w Tłustem, zm. 4 sierpnia 1935 r. we Lwowie) – polski architekt, teoretyk architektury, konserwator sztuki.

 

W latach 1878-1884 studiował na wydziale architektury Politechniki Lwowskiej. W latach 1886-1912 mieszkał w Krakowie. W 1898 r. wraz z siostrą Jadwigą z Łobzowa założył Towarzystwo Rękodzielników Polskich „Gwiazda” od 1912 mieszczące się we Lwowie. W latach 1900-1912 pełnił obowiązki inspektora Budownictwa Miejskiego w Krakowie. W 1916 r. był współzałożycielem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Sztuki i Kultury we Lwowie. Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. W 1919 r. został profesorem zwyczajnym Katedry Historii Architektury i Estetyki Politechniki Lwowskiej, jako profesor i wykładowca Politechniki pracował do 1929 r. W 1929 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta.

 

Opublikował liczne prace zawierające m.in. rozważania na temat polskiego stylu narodowego. Wskazywał na oryginalne, rodzime cechy polskiej architektury. Jako architekt tworzył głównie w duchu neogotyku. Wybudował ponad 40 kościołów i przebudował około 20.

Opracowywał też projekty przebudowy kamienic i budowy świeckich budowli publicznych m.in. ratusze w Jordanowie i Niepołomicach.

Pochowany na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

 

Bujne życie towarzyskie miasta toczyło się w niezliczonych kawiarniach i restauracjach jak „Szkocka”, „Wiedeńska”, czy „Atlas”. Do „Szkockiej” przychodzili zamożni lwowianie, tacy jak Piotr Tarnawiecki, architekt i przedsiębiorca budowlany, który zaprojektował i wybudował kilkadziesiąt kamienic, orz wilii i nazywany jest twórcą lwowskiej secesji.

 

Kiedy do Lwowa przyjechała Ada Sari słynna śpiewaczka operowa, wieść o jej wizycie rozeszła się natychmiast. Pod hotelem George’a gdzie mieszkała zbierały się tłumy, śpiewaczka wychodziła na balkon i śpiewała swoim „zabójczym sopranem”.

 

Wspominam czasy współczesne, gdy jej śladami poszła Nina Repetowska , śpiewająca lwowskie „kinderskie” piosenki z balkonu hotelu George’a. Zebrane tłumy tez ją oklaskiwały, szczególnie po odśpiewaniu w swojej słynnej już interpretacji „Panna Mania gra na mandolinie”.

 

W klubie literacko – artystycznym „Atlas” przesiadywali Ludwik Solski, Stefan Jaracz, Bruno Schulz, Jan Parandowski, Józef Wittlin, Jan Rosen – artysta malarz, autor polichromii lwowskiej katedry ormiańskiej. „Atlas” zgodnie z reklamą otwarty był „zawsze i o każdej porze”. Na stałych bywalców czekała specjalna sala – galeria obrazów i to nie byle jakich. Wisiały tam takie rarytasy jak malowidła poety Jana Kasprowicza – rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza (1921-1922).

 

Co niedziela , gdy nadchodził czas „Wesołej Lwowskiej Fali”, pustoszały ulice. Audycja wystartowała pod koniec 1932 roku. Już po kilku miesiącach stała się tak popularna iż jej zasięg z lokalnego rozszerzono na ogólnopolski.

 

Sen prysnął 17 września 1939 roku gdy Polska od wschodu zaatakowana została przez ZSRR. W czerwcu 1941 roku po ataku Hitlera na ZSRR zamknięto wszystkie lwowskie wyższe uczelnie. Niedobitki profesorów, którzy cudem uniknęli zsyłki, lub rozstrzelania rozpoczęły pracę w działających jeszcze szkołach niższego szczebla, ale 4 lipca 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie ukraińsko-hitlerowski batalion Nachtigall („Słowik”) zamordował 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni, a wśród nich profesora Kazimierza Bartla trzykrotnego premiera II Rzeczypospolitej.

 

Pod koniec 1942 we Lwowie nasiliły się zbrodnie ukraińskich nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (UPA-OUN). Do Lwowa dochodziły wieści o nieludzkich zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, budząc zgrozę lwowian.

 

Po wojnie ruszyła akcja wysiedlania Polaków z ziem II RP, ktre znalazły się w nowych granicach ZSRR. Wielu ludzi wyjechało. Większość lwowian bała się komunistycznego państwa. Czuli się obco na własnej ziemi, jechali więc na obce ziemie zachodnie. Ci pracownicy wyższych lwowskich uczelni, którzy ocaleli przenieśli się do Wrocławia, również do Warszawy. Ci którzy postanowili pozostać rozpoczęli swoją walkę o polskość  i majątek.

 

Hrabiny Leduchowskie w przestronnym apartamencie położonym nieopodal kościoła im. św. Marii Magdaleny dawały schronienie polskim studentkom. Dzięki temu dziewczęta mogły kontynuować naukę, a dostojne panie zachować rodzinny dom – było w nim zameldowanych wiele osób, władza nie miała zatem powodów do parcelacji.

 

Co się stało z dawnym Lwowem, w którym Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Ormianie, Rosjanie chodzili do tych samych restauracji, bawili się na tych samych przyjęciach?

 

Jak na zawołanie zniknęły z pejzażu sakralnego Lwowa wszystkie kościoły rzymsko-katolickie. Żeliwne reliefy w formie tablic umieszczone na elewacjach kościołów informują licznych turystów , iż oglądają cerkiew posadowioną latach średniowiecza. W ten sposób Ukraina usiłuje miastu Semper Fideles odebrać godło polskości.

 

Podobnie Cmentarzu Łyczakowskim znikają z grobowców wyrzeźbione napisy w języku polskim zastąpione napisami ukraińskimi i fotografiami rzekomo spoczywających w nich Ukraińców.

 

Kamienice położone w zwartej zabudowie monumentalnych ciągów ulicznych znajdują się w stanie  śmierci technicznej. Przez lata nie remontowane, pozbawione izolacji poziomej przeciwwilgociowej, podciągają kapilarnie z gruntu wodę doprowadzając do powstawania grzybów domowych. Już nie tynki, lecz cegła elewacji sypie się na proszek. Drewniane więźby dachowe rozsypują się przez atak owadów technicznych szkodników drewna.

 

Kanalizacja ogólnospławna od lat nie funkcjonuje. W porach deszczowych woda na ulicach sięga kostek. I stąd właśnie powstaje woda kapilarna niszcząca mury kamienic. Przedwojenny bruk pokrywa niemal wszystkie jezdnie Lwowa tworząc prawie nieprzejezdne zapadliska. Szyny tramwajowe nie zespolone z podłożem budzą przestrach i przerażenie. Po szynach poruszają się tramwaje z szybkością piechura. Jak długo jeszcze? Kiedy nastąpią katastrofy?

 

We Lwowie w każdym miejscu istnieje zagrożenie bezpieczeństwa publicznego.

 

Miasto umiera.

 

 
ZBRODNIA INTELEKTUALNA EKIPY TUSKA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 1
Autor: Aleksander Szumanski   
06.04.2012.

  Aleksander Szumański

Korespondencja z Krakowa

 

ZBRODNIA INTELEKTUALNA EKIPY TUSKA

 

Premierem Polski jest osoba dla której polskość to nienormalność, dla której piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej, wywołującej u niego odruch buntu.  Któremu historia, geografia, pech dziejowy i” Bóg wie co jeszcze” wrzuciły na  barki brzemię, którego nie ma specjalnie ochoty dźwigać. Którego Polska ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu, gdyż sama jest mitem.

 

„Arcybiskup Michalik:

 

…tyle, że za atakami mediów ( na Kościół - dopisek autora) idą działania władzy. Ten sam premier, który kilka lat temu jeździł z wizytą  do kard. Dziwisza, dziś podejmuje decyzje niekorzystne dla Kościoła. Pamiętam różne czasy i sytuacje, a także pewnego prezydenta Polski, który przy kardynale Wyszyńskim nosił baldachim na Boże Ciało, a potem się okazało, kim naprawdę był ten człowiek.

 

Michał Szułdrzyński i Dominik Zdort („Rzeczpospolita” 6 04 2012):

 

Ksiądz arcybiskup porównuje Donalda Tuska do Bolesława Bieruta?”

 

Dzieje każdego narodu toczą się zwykle wokół pewnych wydarzeń, postaci, mających niejednokrotnie charakter symbolu i reprezentujących sobą wielowiekową świętość – tradycję. Obecnie tragedię narodową stanowi bezkompromisowa grupa osób gwałcących i profanujących święte symbole i postaci. Świętości narodowe nie są bowiem wartościami zmiennymi, stanowią wartość stałą i nie mogą być szargane na oczach całego narodu.

 

Świętościami naszymi szargali już niejednokrotnie nasi wrogowie, chcący zawładnąć również naszymi umysłami. W ostatniej dobie czynili to hitlerowcy i bolszewicy.

 

Stworzono nową formę okupacji Polski, Obce narodowi siły zewnętrzne i wewnętrzne dążą aby utracił on źródło swojej  spoistości i przestał być wrażliwy na własną tożsamość ukształtowaną przez wiekowe dziedzictwo kulturowe i religijne. Te same siły zawładnęły w Polsce Kościołem.

 

Mordy fizyczne popełnione przez hitlerowców i bolszewików na polskich intelektualistach  świadczą o tym niezbicie:

 

- Katyń 1940 – to bolszewicy – NKWD  w porozumieniu z hitlerowcami, 

 

- Lwów – 4 lipca 1941 – mord na Wzgórzach Wuleckich 45 profesorów lwowskich wyższych uczelni – to ukraińscy nacjonaliści z batalionu „Nachtigall” i gestapo,

 

- Katyń – 2010 - dwa wybuchy przed wylądowaniem samolotu z dwoma prezydentami RP na pokładzie.

 

W chwili obecnej popełniono już mord intelektualny zabraniając w szkołach ponadpodstawowych nauki historii naszego kraju, usiłując zniszczyć tożsamość narodową.

 

Ciemna noc V rozbioru Polski trwa.

 

                                                                              Aleksander Szumański

 

 

 

 

 
««  start « poprz. 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 481 - 490 z 654
 
Copyright © 2014 . All rights reserved